Ghost town, ghost church


Jako followup do poprzedniego posta z galerią „martwych malli”, wrzucę jeszcze parę linków i fotek dotyczących podobnej chorej pasji – mianowicie martwych miejscowości, „ghost towns”. O ile film „Silent Hill” uważam za kaszanę, to jestem jego twórcom wdzięczny za zwrócenie mi uwagi na niesamowite miasteczko Centralia, w którym naprawdę wydarzyła się historia taka jak w filmie – podziemny pożar kopalni w 1962 roku spowodował osunięcia ziemi i zatrucia tlenkiem węgla, zmuszając większość mieszkańców do porzucenia miasta, władze zaś do zamknięcia dróg prowadzących do Centralii. Wymarłe miasto jest dziś wdzięcznym obiektem turystyki 4×4.
Zawsze lubię w internecie szukać galerii zdjęć z miast takich, jak Bodie w Kalifornii, które niemal w całości wymarło podczas wyjątkowo srogiej zimy pod koniec XIX wieku, albo Amboy żyjące przez wiele lat z ludzi podróżujących wzdłuż legendarnej drogi Route 66, które nagle straciło sens istnienia w latach 70. po otwarciu autostrady Interstate 40. Amboy jest do dzisiaj cenione przez filmowców bo dzięki nagłemu wyludnieniu, bardzo dobrze się zachowało i jest gotową dekoracją do kręcenia filmu w „dziwnym małym miasteczku” (kręcono tam m.in. „Autostopowicza”).
Pytanie do wszystkich odwiedzających: czy znacie jakieś ciekawe „ghost towns” do zwiedzania w Polsce? Ja znam tylko „ghost towns” wykreowane przez akcję Wisła – na zdjęciu powyżej umieściłem „ghost church”, czyli bieszczadzką cerkiew kiedyś położoną w centrum wsi, dziś robiącą niesamowite wrażenie jako doskonale wyremontowana cerkiew pośrodku niczego. Drugie zdjęcie pochodzi z Camp des Fourches, opuszczonej osady wojskowej w parku narodowym Mercantour, na niektórych mapach oznaczanej jako normalna miejscowość.
Ktoś może polecić coś w podobnym stylu?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz