Wyznania nałogowego kierowcy

Z okazji dnia bez samochodu postanowiłem zareklamować na blogu galerię internetową, która kiedyś zrobiła na mnie piorunujące wrażenie. Dalej zresztą robi – to galeria Deadmalls.com. Jak sama nazwa wskazuje, zajmuje się ona opuszczonymi centrami handlowymi. Można tam znaleźć m.in. niesamowite zdjęcia z Dixie Square Mall pod Chicago, o którym pisałem kiedyś w szerszym artykule o centrach handlowych (jeszcze jest online – nigdy nie zrozumiem, dlaczego coś czasem spada z portalu po dwóch dniach a coś wisi latami).
Warszawa to miasto ewoluujące w stronę urbanistycznego koszmaru Los Angeles. Śródmieście traci na znaczeniu, na zakupy czy też do kina jeździ się do położonych na peryferiach centrów handlowych. Pozornie oznacza to poprawę jakości życia – sam wiem, o ile wygodniej jest zakupy dowieść wózeczkiem do samochodu zaparkowanego na krytym parkingu centrum handlowego niż drałować z siatami komunikacją publiczną.
Wiąże się z tym jednak zjawisko „architektury kleksa” („sprawl architecture”). Centra handlowe rozlewają się wokół miasta, niszcząc coś, co mogłoby być przyjemnym lasem czy przytulnym przedmieściem. Po obszarze opanowanym przez sprawl nieprzyjemnie się spaceruje czy jedzie na rowerze, co łatwo w Warszawie sprawdzić np. próbując spacerować po bardziej ekstremalnej części Alei Jerozolimskich. Można się po niej poruszać praktycznie tylko samochodem.
Architektura kleksa jest tania i porzuca się ją bez sentymentu, ostatnią fazą jest więc zaś przekształcenie przedmieść w postapokaliptyczne ruiny niczym z horroru Romero. To nas też czeka jeśli nie zrobimy nic dla ratunku naszych miast.
Sam w „dzień bez samochodu” oczywiście przyjechałem do pracy samochodem. Niestety, w moim przypadku darmowe bilety to za mało, ja po prostu nie mam sensownej alternatywy. Ale – jak już tu wiele razy to wspominałem – spędziłem parę miesięcy w mieście z doskonale funkcjonującą komunikacją publiczną i samochodu (od którego jednak jestem uzależniony) używałem tylko do tego, w czym sprawdza się on najlepiej: do wyskoków za miasto!

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz