Głosy w głowie Kurskiego

„You are jealous cause the voices talk only to me!”. Komizm tego żarciku polega na tym, że ewidentny świr „broni” się tutaj przed poprawną diagnozą w sposób jednocześnie dowodzący jego choroby. Dokładnie na tym samym polega komizm wypowiedzi Jacka Kurskiego: „[Subotić] tak kreował informacje, żeby siły dobra, siły patriotyczne, zawsze wychodziły na oszołomów, a siły lewicy postkomunistycznej i liberalne zawsze wychodziły na te rozsądne”.
Otóż jeśli ktoś pluralizm partii w demokratycznym społeczeństwie postrzega w kategorii „siły dobra versus Legiony Szatana”, to już nie trzeba z niego robić wariata. Oszołomów z prawicy robią media prawicowe – po prostu dlatego, że pozwalają im pleść co paranoja na język przyniesie. Nikt na przykład wiarygodności Macierewicza nie skompromitował tak bardzo jak zrobiło to Radio Maryja, emitując jego skandaliczne oskarżenia pod adresem ministrów spraw zagranicznych.
Najłagodniejsza możliwa intepretacja tej wypowiedzi jest przecież taka, że Macierewicz to osoba skrajnie niepoważna, publicznie rzucająca radykalnymi oskarżeniami – a potem nie potrafiąca ich ani wycofać ani potwierdzić. Już to pokazuje, że ktoś taki jest mentalnie niezdatny do pełnienia funkcji publicznych – a to jest, podkreślam, intepretacja i tak najkorzystniejsza z możliwych dla Macierewicza (prywatnie od czasu stosowania szantażu lustracyjnego dla ratowania rządu Olszewskiego jestem o nim zdania dużo gorszego).
Kurski pewnie o tym wszystkim wie, bo wie też o tym, że targetem jego propagandy nie są ludzie zdolni do racjonalnej oceny, tylko ciemny lud, któremu wystarczy zamachać chorągiewkami typu „Wehrmacht”, „ZOMO” czy „komuna”, żeby jak u Orwella zaczęli skandować „zabić Goldsteina”. Ale dlaczego w ogóle ma mnie interesować to, kto z nich udaje oszołoma a kto z nich jest nim naprawdę? Jedno jest pewne: nikt z nich nie próbuje robić wariatów. Po prostu niektórzy są zazdrośni o to, że Głosy przemawiają właśnie do „sił dobra”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz