Pamietnik znaleziony w szafie Lesiaka

Nie cierpię wytartej frazy „Mrożek z Gombrowiczem by tego nie wymyślili”, ale niech mi będzie wolno raz jeden jedyny w życiu jej użyć, bo naprawdę ten przypadek jest wyjątkowy. Popłakałem się ze śmiechu czytając odtajnione odwołanie Jana Lesiaka do komisji weryfikującej byłych esbeków (datowane 6 sierpnia 1990):
Pracę rozpocząłem 1 sierpnia 1969 roku bezpośrednio po ukończeniu studiów. Do 1977 roku (…) zajmowałem się problematyką rolnictwa (…) W 1977 roku, mimo oporów z mojej strony, zostałem przeniesiony do pracy w nowoutworzonym wydziale zajmującym się rozpracowywaniem opozycji. Znalazłem się w grupie analizującej działalność polityczną Jacka Kuronia i organizującej pracę operacyjną. Był to jeden z najtrudniejszych odcinków pracy w MSW. Jak się później dowiedziałem powodem przeniesienia mnie na problematykę opozycji było preferowanie w informacjach chłopskiej formy gospodarowania [OMG! WTF? – przyp. WO] Mimo trzykrotnych prób ponownego przeniesienia się na problematykę rolnictwa (może to potwierdzić ówczesny naczelnik, płk L.B.), nie uzyskałem zgody. Wcześniej nie interesowałem się problematyką polityczną, również wykształcenie techniczno-przyrodnicze nie predystynowało mnie do pracy na odcinku przeciwdziałania działalności opozycyjnej (…) Stosunkowo szybko poznałem sposób rozumowania Jacka Kuronia i osób z nim współdziałających (…) to od nich nauczyłem się myślenia kategoriami politycznymi oraz pojęć totalitaryzmu i pluralizmu.”
Kiedyś miałem możliwość czytania raportu o Kuroniu, również pióra Lesiaka i uderzyła mnie wzmianka na temat odnalezionej w mieszkaniu Kuronia „odzieży typu jeans i sztruks”. Nie pamiętam jak dosłownie Lesiak to sformułował, ale zapamiętałem skrajną nieporadność językową oraz traktowanie „odzieży typu jeans i sztruks” jako czegoś podejrzanego, wartego wymieniania w sekretnych raportach. Teraz opisując literackie upodobania Jarosława Kaczyńskiego, Lesiak jako ulubionego pisarza wymienił niejakiego Loosę (kto to jest Loosa? No Wargas Loosa, ten od „Rozmowy w katedrze” :-)))
Jestem – przyznam – zafascynowany literackim aspektem tej postaci. Nieszczęsny magister inżynier rolnik, wbrew swoim oporom rzucony do polityki, bo kierownictwo preferowało rolniczy sposob gospodarowania informacją (co autor chciał przez to? przyrzekam konia z rzędem, temu kto mi to wyjaśni!), musi się zajmować jakimiś dziwnymi facetami interesującymi się a to pluralizmem, a to jakąś Loosą, a przy tym noszącymi odzież typu jeans i sztruks, którą nawet nie wiadomo przez jakie „sz” się pisze.
Gdyby żyli Munk i Kobiela, ten pierwszy powinien zaadoptować szafę Lesiaka i obsadzić tego drugiego w roli głównej.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz