Ziemkiewicz kłamie


Szkoda mi kasy na "Michnikowszczyznę". Ziemkiewicz pisze swoje felietony w stylu typowym dla polskiej prawicy,
którego ta uczyła się od peerelowskich felietonistów partyjnych. Barańczak to
kiedyś fajnie zdiagnozował na przykładzie niejakiego
Machejka – chodzi o unikanie konkretów i polemizowanie z mgławicowym
przeciwnikiem, którym najczęściej są określone środowiska, lejące
wiadomą wodę na koła dobrze nam znanych młynów.
W ten sposób można
napisać tekst pozornie bardzo bojowy, w którym dopiero po bliższej
analizie widać brak treści. Całość opiera się na prostym założeniu, że odbiorcy (którymi w
czasach Machejka były te śmieszne partyjne dziadki palące „Sporty”
przez szklane fifki) nigdy tej analizy nie wykonają. Gdy usłyszą
„określone środowiska”, nigdy nie zapytają „a tak właściwie to jakie
konkretnie?”, bo wtedy zabawa się posypie.
Spodziewałem się, że nowa książka Ziemkiewicza pełna będzie takiego właśnie machejkowego zwalczania widmowych przeciwników, wiadomych kręgów głoszących znane nam treści w określonych młynach. Moje reakcje dotąd ograniczały się do obśmiewania debilnych teorii spiskowych o układzie usuwającym Ziemkiewicza z bazy danych albo zasłaniającym go kartonowymi Puchatkami.
Niedawno w Usenecie ktoś przekleił spory kawałek i ze zdumieniem odkryłem, że tym razem Ziemkiewicz posunął się dalej – już do weryfikowalnych kłamstw. W przeklejonym fragmencie pisał: „Gazeta Wyborcza" (a za nią inne media) najpierw gołosłownie zapewniała, że reforma będzie bezbolesna (…) Reforma Balcerowicza wcale nie potrzebowała taniej propagandy. Potrzebowała objaśnienia. Ale jeśli przyjęło nadrzędne, polityczne założenie, że komunistów trzeba wybielać, nie wolno im wypominać żadnych świństw, nie wolno osłabiać ich politycznej pozycji – uczciwie jej objaśnić nie było można. Bo przede wszystkim trzeba by Połakom powiedzieć, w jakim naprawdę stanie jest Polska gospodarka”.
Poszedłem po zszywkę ze stycznia 1990 (tak starych tekstów nie ma w elektronicznym archiwum) i z całą odpowiedzialnością za słowo mogę powiedzieć, że to kłamstwa. „Gazeta” nigdy nie zapewniała, że reforma będzie bezbolesna. Towarzyszące wprowadzaniu reform teksty straszyły wyrzeczeniami. Rozczulił mnie tytuł jednego z nich – „Czy szynka będzie po 160 tysięcy?”.
Głównym komentatorem była zmarła niedawno Danuta Zagrodzka, ale reformę omawiało też w styczniu 1990 na łamach „Gazety” wielu fachowców i posłów pracujących nad pakietem ustaw tworzących reformę. Dominujący ton tych tekstów był taki, że gospodarka jest zrujnowana i wyrzeczenia są niezbędne, bo inaczej czeka nas jeszcze większa katastrofa.
Ziemkiewicz kłamie też w kwestii ukrywania „świństw komunistów”. W tym samym okresie trwało niszczenie teczek, o czym „Gazeta” informowała na pierwszej stronie. W artykule „SB zaciera ślady” z 26 stycznia jest relacja naocznego świadka, który widział esbeków wysiadających z „łady o numerze KEI 3499” i palących akta (zdaje się, że wtedy po raz pierwszy publicznie podano skrót „TW”, który zachował się na niedopalonych papierach).
Ziemkiewicz wyssał z palca swoje „nadrzędne, polityczne założenie”. Pod koniec stycznia rozwiązała się PZPR co na łamach „Gazety” Ernest Skalski skomentował czymś, co prywatnie uważam za najbardziej nietrafioną publicystykę w dziejach „GW” – złośliwym komentarzem o tym, że małe partyjki powstałe na jej gruzach nie są potrzebne nikomu poza ich sfrustrowanymi działaczami. Czas miał pokazać, jak bardzo się mylił – ale za cholerę w tym tekście nie mogę się dopatrzyć „nadrzędnego, politycznego założenia” o wybielaniu komunistów.
Nie znam reszty książki, ale spodziewam się podobnego poziomu. Najwyraźniej Ziemkiewicz założył, że żaden czytelnik nie pofatyguje się do biblioteki, by sprawdzać jego słowa w zszywkach. Sorki że zepsułem zabawę.
Sam miałem z tego przynajmniej jeden bonus – znalazłem rozczulająco nostalgiczną reklamę na całą stronę, w ówczesnym topornym stylu. Żadnej grafiki, tylko tekst:
„Prosto z krzemowej doliny do sklepów PEWEX-u
komputer klasy PC XT
już od 399 dolarów!
California Access (TM)
Karen to nie tylko Atari!”

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz