Now playing (21)


Żem se konto w iTunes Music Store wyrobił. Polskich kart kredytowych dalej oczywiście nie honorują, ale honorują bon prezentowy do kupienia w Apple Store. No a że kupiłem sobie taki na pielgrzymce – to mogę zacząć ściąganie muzyki za 99 centów.
Pierwszy wieczór w iTMS to niezapomniane wrażenie, coś jak pierwsza jazda samochodem prosto z salonu. Wyszukiwarka usprawnia nawigację a możliwość odsłuchania sporego fragmentu pozwala uniknąć pomyłek. Tylko frajer traciłby czas na piractwo mając taką alternatywę.
Szperając w katalogach odnalazłem wspaniałe wspomnienie sprzed ćwierć wieku – francuski zespół Antena, który w 1982 roku wyprzedził moich ulubionych współczesnych wykonawców takich jak Senor Coconut czy Nouvelle Vague, łącząc nowofalowy synth-pop z latynoskimi rytmami. We Francji nikt im tego nie chciał wydać, ale w końcu zainteresowało się nimi bardzo odjechana belgijska wytwórnia Les Disques Du Crepuscule.
Nie była to oczywiście taka muzyka, jaką puściliby w radiu Mann z Niedźwieckim, ale miałem ci ja wtedy swoje alternatywne kanały poznawania nowej muzyki. Winylowa EP-ka trafiła do towarzysza Zgliczyńskiego, z którym w latach 80. regularnie wymienialiśmy się wpadającymi nam w ręce winylami (a po latach założyliśmy pismo „Lewą Nogą”). Potem już niestety nigdy nie natknąłem się na Antenę w kompaktowej 3RP, na szczęście przeskoczyłem jeden etap technologii i ściągnąłem już z iTMS.
Antena nigdy (chyba?) nie dorobiła się teledysku, więc tym razem za element graficzny w notce robi okładka płyty a nie odsyłacz do Youtube. Za friko i bez DRM można sobie ściągnąć ze strony zespołu inną piosenkę – „The Boy From Ipanema”, brawurowy cover „The Girl From Ipanema” Astrud Gilberto. Nie tak genialną jak „Camino del Sol”, ale też była na tamtym starym winylu.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz