Sztuka trollingu

Wstrząs, jakim dla biednych gwiazd prawicowej blogosfery była wzmianka o tubgirl i goatse, zainspirował mnie do strzelenia notki o tym, jak w szerokim świecie się trolluje, czyli prowokuje internetowe pyskówki. Niektórzy mniej kumaci w netspiku uważają trollowanie po prostu za synonim głupoty; to nie jest takie proste, można oczywiście być głupim trollem, ale można też być inteligentnym, to dwa zbiory z pokaźną częścią wspólną, ale jednak nie tożsame.
Inna sprawa, że w Polsce trollowanie na większą skalę najczęściej polega na symulowaniu głupoty, że wspomnę choćby o profesjonalnym onetowym trollu Jasiu Śmietanie. Blox.pl prowadzi specjalne trolloblogi, a na forum portalu grasował kiedyś niejaki "niebanalny" z równie prymitywnymi, acz skutecznymi trollami typu „nie rozumiem ludzi, którzy myją szyby w samochodzie, przecież od tego jest spryskiwacz”.
Polskie trolle – jak polskie filmy – są przeważnie nudne i zawsze było mi smutno gdy porównywałem je z trollami slashdotowymi, z których moim ulubionym był ten o „freelance gigu”.
Zaczęło się od gniewnego wpisu na blogu niejakiego Jasona Kottke, który w 1998 roku tak oto poskarżył się na powolne działanie swego mekintosza:
„I don’t want to start a holy war here, but what is the deal with you Mac fanatics? I’ve been sitting here at my freelance gig in front of a Mac (a 8600/300 w/64 Megs of RAM) for about 20 minutes (…) At home, on my Pentium Pro 200 running NT 4, which by all standards should be a lot slower than this Mac, the same operation would take about 2 minutes (…) Mac addicts, flame me if you’d like, but I’d rather hear some intelligent reasons why anyone would choose to use a Mac over other faster, cheaper, more stable systems”
Geniusz tego trolla polega na tym, że pozornie nie jest to troll. Facet zdaje się pisać o jakichś rzeczywistych problemach, podaje techniczne dane itd. W dodatku pozornie nie chce on zaczynać „żadnej świętej wojny”, a skąd. Tyle, że samym językiem już pokazuje, że nie chodzi mi o żadną normalną dyskusję – a priori zakłada, że ktokolwiek ma inne zdanie, jest „fanatykiem” i chce by fanatycy wyjaśnili, dlaczego wolą Maka od „szybszych, tanszych i bardziej stabilnych systemów”.
Modne na slashdocie zrobiło się przeklejanie tego tekstu w każdej dyskusji dotyczącej Apple. Zawsze znalazł się ktoś, kto łyknął przynętę i wdawał się w dyskusję z trollem – sugerując jakieś techniczne rozwiązania problemu lub odpowiadając bardziej napastliwie i nakręcając spiralę pyskówki. Co ciekawsze, z wiekiem troll zdawał się być coraz skuteczniejszy – po paru latach ludzie już zaczynali pytać „no to dlaczego jeszcze używasz 8600, przesiądź się na G3/G4/MacOS X”.
Skuteczność stracił tylko dzięki temu, że większość ludzi już go znało na pamięć, pojawiały się też znakomite parodystyczne warianty do flejmów typu „BSD vs Linux” („I don’t want to start a holy war here, but what is the deal with you BSD fanatics?”) czy wręcz psy vs koty: „I’ve been sitting here on my sofa in front of a cat (a sealpoint siamese)…”
Ku podniesieniu kultury trollingu w Polsce, proponuję zapoznać się z hasłem „Slashdot trolling phenomena”, które wikibuce wykasowały z wikipedii, ale ocałało w mirrorach. Ponadto nie chcę tu zaczynać żadnej świętej wojny, ale o co wam chodzi fanatycy kaczyzmu? Siedzę ze swoim freelancowym projektem przed Giertychem przemawiającym w telewizji (pitoli o zakazie aborcji i propagandy homoseksualizmu w całej Unii Europejskiej). Na jego tle Jasiu Śmietana (sztab pracowników onetu) wydaje się inteligentny. Fanatycy kaczyzmu, flejmujcie jeśli chcecie, ale wolałbym usłyszeć jakieś wyjaśnienie, dlaczego wolicie kaczyzm od innych, bardziej popieprzonych szajb”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz