Tusk mnie nie popiera



Donald Tusk mnie nie popiera! Łojezusicku, co ja teraz pocznę nieszczęsny, wszak o ile politycy świetnie u nas sobie radzą bez poparcia obywateli – to biada obywatelowi, na którego nie głosują politycy.
Szczerze mówiąc, ja też nigdy nie popierałem Tuska. Zawsze gdy go widzę, przypomina mi się celna charakterystyka towarzysza Wiśniewskiego z jednego z pierwszych numerów „Lewą Nogą”. Wiśniewski pisał o klasie średniej i dodał mimochodem mniej więcej taką uwagę – „używam tego pojęcia w sensie Davida Riesmana, a nie Nikiforów liberalizmu w rodzaju Bieleckiego czy Tuska”.
Tylko najstarsi bywalcy tego bloga jeszcze pamiętają pierwszą partię Tuska – Kongres Liberalno-Demokratyczny. Bardzo jej nie lubiłem za straszliwą trywializację liberalizmu w wykonaniu jej liderów. Mogę krytykować liberalizm z pozycji marksistowskich, ale po drugiej stronie barykady wolałbym mieć kogoś obeznanego w całym bogactwie myśli liberalnej – kogoś, kto zna Berlina, Rawlsa, Rorty’ego.
Wystąpienia liderów KLD – Bieleckiego, Tuska, Zawiślaka – tak się tymczasem miały do bogactwa myśli liberalnej jak obrazy Nikifora do bogactwa tradycji malarskiej. Zdaje się, że do dzisiaj rozumienie liberalizmu u Tuska nie wychodzi poza „obniżyć podatki! precz-sko-mu-nom! pił-ka-noż-na!”.
Świadczy o tym jego poparcie najbardziej absurdalnego rozwiązania lustracji – przez całkowite otwarcie archiwów. Nie zdecydowali się na to nawet Niemcy, świadomi że dramatycznie naruszałoby to prywatność wielu ludzi. Oczywiście, możemy powiedzieć że agent nie ma prawa do prywatności, ale jeśli w teczkach mamy relację o tym, jak SB zwerbowało do współpracy księdza X szantażując go nagłośnieniem romansu z panią Y – to ujawniając teczki przy okazji skasujemy prawo do prywatności pani Y. Ludzi, którzy znaleźli się w teczkach tylko dlatego, że byli czyimiś sąsiadami, znajomymi lub kolegami z pracy, jest bardzo wielu. Dlatego nawet w Niemczech nie możesz tak po prostu swobodnie buszować w teczkach – musisz uzasadnić cel swoich poszukiwań i pogodzić się z tym, że niektóre fragmenty będziesz miał zabazgrane tuszem dla ochrony czyjejś prywatności.
Spośród wszystkich mainstreamowych tradycji myśli politycznej, właśnie tradycja liberalna jest tą, w której prawo do ochrony prywatności jest samoistną wartością (z różnych powodów, prywatność słabiej chroniona jest w tradycji marksistowskiej, chadeckiej czy konserwatywnej). Jeśli Tusk tego nie rozumie to taki z niego liberał jak ze mnie znawca piłki nożnej.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz