Układ

Sponsorem niniejszej notki jest inż. Mruwnica, który komentując poprzednią notkę poruszył interesujący motyw popkulturowych korzeni kaczyzmu. Mnie też to od dawna intryguje. Kaczyzm to projekt bardziej literacki niż polityczny. Próżno szukać jego wykładu w tekstach programowych czy publicystycznych, znajdziemy go za to w popularnych powieściach czy widowiskach – jak choćby „Ciało obce” Ziemkiewicza, spektakl „Norymberga” Wojciecha Tomczyka czy świeżutka nowość, „Uwikłanie” Zygmunta Miłoszewskiego.
Tylko w takich utworach znajdziemy dokładny opis tego, co premier nazywał Układem przez bardzo wielkie „u”, a nawet „uuu”, bo nie chodzi o po prostu literkę tylko o odgłos wydawany przez jakieś czające się w mroku widmo. Chodzi o superpotężny spisek nie tyle tworzony przez najbogatszych czy najbardziej wpływowych ludzi w naszym kraju, co raczej tworzący tych ludzi. Kulczyk – w powieści Ziemkiewicza występujący jako „doktor Hans” – jest tylko marionetką Układu obracającą powierzonymi jej pieniędzmi. Dziennikarce z „Norymbergi” Tomczyka wydawało się, że zrobiła karierę w mediach bo jest taka ładna i mądra. Ha ha, co za naiwność, nie zauważyła tego, że to Układ dyskretnie promował ją przez całą jej karierę, z ukrycia pociągając za odpowiednie sznurki.
Ziemkiewicz prawdopodobnie w to wierzy, bo podobne wątki pojawiają się w tych jego publikacjach, które nie są oznaczone jako fantastyka. Miłoszewski chyba już niekoniecznie (jego debiutancką książką był świetny horror „Domofon”, w którym inne, już zupełnie tradycyjne widmo robi „uuu” w bloku na warszawskim Bródnie), odwołuje się do tej koncepcji po prostu jak do popkulturowego stereotypu.
Trudno ten Układ opisać poza popkulturą, bo w praktyce to się nie bardzo trzyma kupy. Przede wszystkim straszący Układem politycy sprawowali władzę od początku lat 90. – i to na stanowiskach pozwalających im prowadzić i nadzorować własne śledztwa. Kierowali Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, Ministrem Spraw Wewnętrznych, Najwyższą Izbą Kontroli, Ministerstem Sprawiedliwości i prokuraturą. Jak to się stało, że nie udało im się wtedy zdemaskować Układu?
Ci, którzy wierzą w Układ, wciąż czekają na kolejne epifanie, które mają wreszcie na zawsze zmienić Polskę. Przedtem miała to być publikacja raportu o WSI, ale – jak poprzednie epifanie – skończyło się wielkim rozczarowaniem. Teraz ma to być lustracja dziennikarzy. Wynik będzie podobny, bo w końcu co jakaś taka biedna ustawa lustracyjna może zrobić tym niedobrym układowym dziennikarzom, pisać im zabronić się nie da, bo Europa nie pozwoli.
I w ten sposób można liczyć na to, że polska paranoja zintegruje się z paranojami ogólnoświatowymi – no bo skoro na straży Układu w Polsce stoi Unia, to znaczy że to wszystko jedna szajka: Illuminati, Majestic 12, masoni, Roswell, agent Milan. Dopiero kiedy Leniuch zacznie szukać doktora Kulczyka na klatkach z filmu Abrahama Zaprudera, ostatecznie wejdziemy do Europy. Leniuchu, polecam piosenkę Talking Heads jako źródło inspiracji.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz