Amerykańska inwazja na Grenlandię

Pamiętacie taki film „Trzecia Wojna Światowa” z Rockiem Hudsonem w roli prezydenta USA? Radzieccy spadochroniarze lądują na Alasce by dokonać sabotażu instalacji naftowych, napierniczają się ze słabo przygotowaną do walki (ale jakże dzielną i patriotyczną) jednostką Gwardii Narodowej, globalny konflikt wisi w powietrzu? Kudosy dla „Dziennika” za przypomnienie mi tamtego filmu przez wzmiankę o „amerykańskiej inwazji na Grenlandię”.
Wzmiankę rzuca Michał Karnowski, as polskiego dziennikarstwa dworskiego. W swoim typowym stylu przygotował on kolejny ciepły i jakże po prostu ludzki portret polityka koalicyjnego. Tym razem Giertycha.
Wątpiliście dotąd w jego intelekt? To tylko skutki wyprania wam mózgów przez michnikowszczyznę i cywilizację śmierci. Karnowski opisze wam chętnie, jak mądrym człowiekiem jest nasz drogi wicepremier. W jego domu rodzinnym omawiano otóż „przy wątłym ogniku naftowej lampy” różne wydarzenia polityczne.
Takie jak „inwazja amerykańska na Grenlandię”.
Nie wiem, który z nich się pomylił. Ani Karnowski ani Giertych nie robią na mnie wrażenia osób potrafiących wskazać na globusie Grenlandię i Grenadę (nie mówiąc już o Granadzie). Pewnie Giertych bezmyślnie palnął a Karnowski bezmyślnie spisał, żaden nie miał choćby chwili refleksji typu "o rany, przecież Dania jest w NATO, więc wyszłaby z tego niezła rozpierdziucha". Zainteresowanemu/ym jestem w każdym razie wdzięczny za ewokowanie u mnie fajoskiej wizji komandosów w anorakach, M113 sunących po polu lodowym, Inuitów z RPG, duńskiej floty wypływającej z Frederikshavn, płonącej bazy lotniczej Thule. Uwielbiam postapokaliptyczne sf.
Michale, czekam na domknięcie trylogii – ludzki i po prostu ciepły portret Andrzeja Leppera. Nie trzymaj nas w napięciu, jak tylko Twój sławny język giętki odzyska sprawność wylizania czego nie pomyśli głowa, siadaj i spisuj te wszystkie smaczki, będzie na pewno znowu zabawnie.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz