Sekta Moona w Polsce

Prawica polska strasznie się ostatnio podnieca tym, że jakaś amerykańska gazeta wreszcie napisała coś ciepłego o kaczyzmie. Gazetą tą jest pismo „Washington Times”, którego nie należy mylić ze słynącym z afery Watergate „Washington Post”. „Washington Times” sprzedaje się w nakładzie siedmiokrotnie mniejszym i jest to pismo wydawane przez News World Communications, wydawnictwo należące do Kościoła Zjednoczenia, na czele którego stoi wielebny Sun Myung Moon.
Tak jest, ten Moon.
Innymi słowy, prawica polska szukała, szukała i szukała jakiejś pochwały na swój temat w prasie światowej – i w końcu znalazła. W organie sekty Moona. No moje grabulacje, awansowaliście dzięki temu do poziomu Uświadomionych Tetanów i w następnym życiu zreinkarnujecie się co najmniej jako chomiki.
Sekta Moona w ogóle pod wieloma względami powinna kaczystom odpowiadać. Jest wściekle prawicowa i antykomunistyczna. Moon lubił się chwalić, że to dzięki jego zdecydowanemu poparciu Reagan wygrał wybory w 1980. „Washington Times” od założenia w 1982 generalnie popiera w USA wszelaką „loony right” – prawicę tak stukniętą, że dystansują się od niej nawet oficjalni konserwatyści. To nie jest taka umiarkowana prawica jak jakiś, za przeproszeniem, Hall Aleksander, oni idą all the way in, man, niczym język Karnowskiego podczas pisania o kolejnym koalicyjnym przywódcy.
Kto wie, może jak Kaczyński się już do reszty popsztyka z Rydzykiem, sekta Moona zostanie ogłoszona w Bolandzie oficjalnym kościołem państwowym?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz