Homofobię można leczyć

Teletubisiowy wygłup pani rzecznik Sowińskiej dostarczył interesującej ilustracji progu, przy którym homofobia wchodzi w fazę chorobliwą. Kiedy ktoś po prostu deklaruje niechęć do homoseksualistów, mamy do czynienia z dziwactwem – nie rozumiem wprawdzie sensu uzależniania sympatii od tego, czy ktoś woli brunetki, blondynów czy rudych, ale łotewer, nie lubta se kogo chceta. Jeśli jednak komuś to przechodzi w taką fazę, że widzi ukrytą propagandę kryptohomoseksualną w „Teletubisiach”, w „Kubusiu Puchatku” i w „Bolku i Lolku”, to już się zaczyna szajba.
Zajrzałem Ci ja sobie do Wikipedii pod hasło opisujące panią rzecznik i rozczuliłem się przy jej politycznym siwi: „W latach 1977-1980 należała do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W latach 2003-2004 działała w Ruchu Katolicko-Narodowym, zaś od 2004 należy do Ligi Polskich Rodzin”. Czad. Cały kaczyzm w pigułce – oni jak zwykle stoją tam, gdzie wtedy stało PZPR.
Co się zaś tyczy działalności rzecznik Sowińskiej, urocze są zwłaszcza plany sporządzenia listy zawodów, które mają być zakazane dla homoseksualistów oraz przymusowej rejestracji „każdego związku skutkującego wspólnym zamieszkaniem czy wspólnym prowadzeniem gospodarstwa domowego”. Na deser zaś przypomnijmy jej kuriozalny list do papieża o „laicko-masońskich środkach masowego przekazu atakujących abp. Wielgusa”. To dopiero musiało być zdziwko dla lustratorenfirera Sakiewicza!
Dla mnie największą tu zagadką jest jedno – jak rzecznik Sowińska swoją homofobiczną obsesję godzi z działaniem w partii politycznej, której najbardziej znany działacz zasłynął zdjęciem, na którym mizia się z półnagimi skinhedami?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz