Impra na Czerskiej

A o to obiecana blogorelacja z agorowej balangi. Zaczęło się od koncertu duetu Maleńczuk-Waglewski. Pierwsze zdjęcie jest ruszone (żaden ze mnie fotograf), ale ma ładne kolorki :-).


Następnie kierownictwo mówiło nam różne miłe rzeczy i złożyło życzenia, wśród których najwięcej oklasków wzbudziło zaproszenie na imprezę z okazji zaprzysiężenia nowego rządu, najpóźniej za dwa i pół roku 🙂

Ktokolwiek wpadł na pomysł zrobienia dyskoteki w agorowym parkingu podziemnym, ma u mnie dozgonny dług wdzięczności. Człowieku, jesteś geniuszem!

Didżej zajął miejsce przy zakręcie na poziom minus 2. Zapodawał niestety muzykę w formacie "złote przeboje", więc tańczyłem najczęściej z wyrazem postmodernistyczno-ironicznego niesmaku na twarzy. Zdaje się, że pierwszy raz w życiu tańczyłem do "Pump Up The Jam" – kiedy to było na topie, miałem w sobie jeszcze dość resztek postpunkowej godności. Ale skoro chcę się zabrać za książkę o nostalgii za latami 90., wypadało to wreszcie zaliczyć 🙂

Koło drugiej na densflorze zrobiło się już ciasno, tancerze zaczęli się rozlewać po całym garażu (doskonała akustyka w tym pomagała).

Kogo zmęczyła muzyka, mógł odsapnąć w sympatycznym czilałcie urządzonym w ruinach po redakcji "Nowego Dnia".

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz