Now Playing (10) (WTF?)

Z okazji osiągnięcia w cyklu „Now Playing” okrągłego trzydziestego drugiego numerka postanowiłem napisać notkę jubileuszowo-podsumowującą… i odkryłem straszną prawdę. Po numerze dziewiątym („Your Lovely Head” Goldfrapp) przeskoczyłem od razu do jedenastego („Knights Of Cydonia” Muse). Że też Apple jeszcze nie wpadło na zintegrowanie w pakiecie iLife iTunes z iWebem, żeby notki o muzyce same się pisały, same numerowały i same teledyskowały…
Zbliża się długi weekend, więc moja blogowa aktywność drastycznie zmaleje. Nie chcę by przepadły mi jakieś fajne flejmy, więc na pożegnanie coś mało kontrowersyjnego, piosenka, która mi strasznie wpadła w ucho gdy słuchałem w samochodzie radia – do tego stopnia, że zaraz po powrocie do domu, clickety-click, ściągnąłem ją z iTunes Music Store.
Nic nie poradzę, że ostatnio wpadają mi w uszy głównie takie rzeczy, chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że kiedyś się będę tego wstydził. Na stare lata nic mnie już chyba nie rusza tak jak disco z postpunkowymi nawiązaniami, chociaż tutaj nawiązanie jest głównie werbalne. Podmiot liryczny proponuje komuś uprawianie seksu podczas słuchania „śmierci z wyżyn” – domyślam się, że chodzi tu o discopunkową wytwórnię Death From Above Records, bo tamtejsza muzyka jest bardzo podobna w klimacie do rzeczonego brazylijskiego zespołu Cansei De Ser Sexy. Może też jednak chodzić o kanadyjski duet o podobnej nazwie, nawiązującej z kolei do helikoptera Lt Col Kilgore’a z „Czasu Apokalipsy”, poszukującego w Wietnamie dobrego miejsca do surfingu („Charlie don’t surf!”).
No i tak najlepiej wyprodukować muzykę, którą od razu kupię – miła melodyjka śpiewana sympatycznym głosem, nawiązanie do jakiejś niszowej wytwórni, jakiś cytat z czegoś kultowego typu „Czas apokalipsy” czy „Wojna planet” i klik, klik, kasa przyjmie. Po prostu tego samego chcę nie tylko od iPoda, ale od całej popkultury – pomocy w budowaniu izolującego osobistego bąbelka, którego przecież, jak już zbuduję, to nie umebluję szafkami z ikei tylko gadżetami takimi jak kask lorda Vadera czy deska pułkownika Kilgore’a.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz