Udawanie Greka

Kto wie, gdzie na mapie szukać kraju o nazwie FYROM, ręka w górę. No dobra dobra, możecie już schować te ręce, w końcu wiadomo, że na tego bloga zaglądają ludzie ogólnie kumaci. A teraz poproszę by ręce podnieśli ci, którzy kiedykolwiek użyli oficjalnej nazwy FYROM zamiast poczciwej „Macedonii”? Nikt? Bingo. Oskarżenie nie ma więcej pytań w sprawie zmiany oficjalnej nazwy Auschwitz na Niemieckie Nazistowskie Coś Tam Śmoś Tam.
Kto używa oficjalnych nazw? Ci, którzy muszą. FYROM używane jest np. na mapach czy w dyplomatycznej korespondencji. W potocznym języku ta nazwa ne funguje. Podobnie będzie z Niemieckim Nazistowskim Łotewerem. Ja rozumiem, że występowanie określenia „polski obóz zagłady” może być dla niektórych w Polsce przykre, ale nadzieje wiązane ze zmianą oficjalnej nazwy w UNESCO są naiwne.
Greków bardzo raziło ich używanie nazwy „Macedonia” z jakichś powodów znanych tylko im. Zmusili więc Macedonię do przyjęcia idiotycznej oficjalnej nazwy typu Former Yugoslav Blah Blah Blah Of Macedonia. No cóż, Unia Europejska to taka organizacja, w której upierdliwy kurdupel może stosunkowo dużo wywalczyć stosując prawo weta (oczywiście, potrzebne jest do tego pewne minimum inteligencji, stąd pierwiastkowa kompromitacja Kaczyńskich).
W przypadku Macedonii rolę upierdliwego kurdupla wzięła na siebie Grecja i odniosła zwycięstwo, które śmiało można nazwać zwycięstwem FAGLKAPowym (od Former Ancient Greek Leader Known As Pyrrus). Wszyscy i tak mówią „Macedonia”, za to sama Grecja za takie numery stała się najbardziej nielubianym członkiem Unii. Nie czuję się emocjonalnie zaangażowany w problemy Macedonii ani w greckiego szmergla na punkcie ich polityki historycznej, więc nazwę FYROM zamierzam bojkotować forewer end ewer wyłącznie z bezinteresownej przekory. Nikt nie lubi upierdliwych kurdupli i kto jak kto, ale Grecja powinna być wdzięczna Kaczyńskim za zdjęcie z nich tego odium
Nazwa Niemieckie Nazistowskie Coś Tam Śmoś Tam być może pojawi się na mapach i na oficjalnej papeterii, ale przecież nie tam padają irytujące nas określenia typu „polskie obozy zagłady”. Te padają tam, gdzie się używa języka potocznego – w prywatnych wypowiedziach, w artykułach prasowych, w internecie. I będą tam padać dalej, dokładnie tak samo jak wszędzie tam używa się słowa „Macedonia”. Może nawet częściej niż dotąd, bo pewnie nie jestem jedyną osobą na świecie ze skłonnością do przekornego robienia na złość upierdliwcom.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz