Dzięki, Roman!


Wiecie na czym PiS przerżnie nadchodzące wybory? Na mundurkach. Mamy właśnie za sobą wywiadówki w gimnazjum i podstawówce i rodzice nie są zachwyceni czołowym wkładem kaczyzmu w rozwój oświaty. Bo czym tu się zachwycać? Giertych zachwalał nam jakieś swoje fetyszystyczne serafuku jak z japońskiego pornola, ale problem polega na tym, że takie kawaii kosupure jest po prostu koszmarnie drogie. Żaden normalny rodzic w szkole publicznej nie zgodziłby się na mudurek za kilka stów, wymagający w dodatku regularnego prasowania, krochmalenia i cholera wie jeszcze czego. Na takie pomysły może wpadać oligarcha zatrudniający nadwornego kamerdynera.
W większości szkół skończyło się to więc wyborem najtańszej możliwej oferty. U nas na zebraniu pojawił się chamowaty przedstawiciel firmy odzieżowej i oznajmił, że drobiazgowe pomiary, jakie dotąd robiliśmy dzieciom nie mają znaczenia, oni i tak mają tylko rozmiary XS, S, M i L. Zgadnij, który będzie bardziej pasował dziecku. I zapłać oczywiście z góry.
A najśmieszniejsze jest to, że skoro mundurek i tak sprowadza się do jednej koszulki, to przekreśleniu ulegają wszystkie argumenty kaczystów. Że strój nie będzie już zdradzał zamożności? Przecież poza tą koszulką będą jeszcze spodnie, buty, kurtka, zegarek, dodatki (nie mówiąc już o tym, że dzieci i tak wiedzą, co kto robił w wakacje i kto czym przyjeżdża do szkoły). Że będzie widać mitycznych obcych na terenie szkoły? Przecież poza szkołą koszulka zniknie pod kurtką (nie mówiąc już o tym, że tylko idiota spodziewa się, że przysłowiowy dealer narkotyków nie będzie mieć mundurka). Że nie będzie już odsłoniętych pępków? Dopiero się dowiemy, co komu będą odsłaniać lub zasłaniać koszulki kupowane w ciemno bez możliwości przymierzenia (poza tym tylko idiota nie wie, że do zapewnienia schludności stroju nie potrzeba aż mundurków).
A najśmieszniejsze jest to, że najgorsza fala rozczarowania będzie gdzieś tak w połowie października, właśnie gdy rodzice zobaczą, co dostali za swoje pieniądze, do wydania których zmusiły ich prawicowe oszołomy. Tuż przed wyborami. Dzięki, Roman, domo arigato gozaimasu. Nie ma tego głupiego, co by na dobre nie wyszło.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz