Ulica Tichego


Wielbiciel Lema odwiedzający Wiedeń z zaskoczeniem odkrywa w różnych punktach miasta plakaty reklamujące coś o nazwie TICHY. Nie chodzi jednak o „Dzienniki Gwiazdowe” tylko o lodziarnię na Reumannplatz, tak sławną, że doczekała się nawet wzmianki w dojcze wikipedien.
Kurt Tichy zaczął sprzedawać lody w roku 1952, natychmiast po zniesieniu reglamentacji żywności. Eissalon na Reumannplatz otworzył w roku 1955. Mniej więcej w tym samym czasie postać Ijona Tichego pojawia się w pierwszych opowiadaniach Lema, drukowanych m.in. na łamach „Życia Literackiego” i „Przekroju” oraz w tomiku „Sezam”.
Ze względu na galicyjskie korzenie Lema i jego bliskie związki z Wiedniem, kusi to do zbudowania jakiejś teorii o związku między Kurtem a Ijonem. Badałem ją na wiele sposobów i jestem na sto procent pewien, że związek jest żaden, po prostu przypadkowa zbieżność nazwisk.
No ale od czego dziennikarzom blogi. Tichy Eissalon zafascynował mnie jako temat marksistowskiej poststrukturalnej dekonstrukcji lodów z bitą śmietaną. Sztandarowym deserem Tichego jest Eismarillenknoedel – pierwszy wynaleziony w Wiedniu deser od czasów Sachertorte, dorównujący mu sławą.
Sachertorte wynaleziono, jak wiadomo, dla Metternnicha w czasach wielkości imperialnej Austrii. Deser jak deser, nie mówię że zły, ale na pewno nie byłby taki sławny, gdyby nie rozreklamował go arystokrata. „Prawdziwego” Sachertorte do dzisiaj można skosztować w Hotelu Sacher, którzy swoją nazwą i dizajnemu usiłuje odwoływać się do arystokratycznej tradycji, choć dziś to już takie same kapitalistisze uternejmen jak wszystko inne.
Kurt Tichy nie był Kurtem von Tichym, Kurtem de Tichym ani nawet Kurtem III Tichym. Sprzedawał lody, tak tanie i tak dobre, że ustawiały się do niego wielkie kolejki. Stoją zresztą do dzisiaj, bo to nie tylko salon, w którym kelner serwuje puchary lodowe, to także tradycyjne okienko, w którym można zamówić po prostu kulki do wafla. Kolejka jak pod nim stanęła w 1955, tak stoi do dzisiaj.
Do pełni analizy poststrukturalistycznej potrzebujemy kontekstu. Reumannplatz to serce robotniczej dzielnicy Favoriten. Naprzeciw salonu stoi Amalienbad, odjechany secesyjny basen dla proletariatu, w którym można się taplać w wodzie geotermalnej wśród secesyjnych mozaik. Sama nazwa placu pochodzi od Jakuba Reumanna, pierwszego socjalistycznego burmistrza Wiednia z lat 1919-1923 (basen nazwano na cześć Amelii Poelzer, socjalistycznej działaczki z tej epoki).
Dookoła pełno jest pięknej architektury „czerwonego Wiednia”, wśród których na mnie największe wrażenie zrobiła podstacja elektryczna Umspannwerk Favoriten – socjaliści projektowali te budynki jak fortece, szykując się do wojny domowej z klerofaszystami, która w końcu wybuchnęła w 1934.
Po 1945 roku bezpośredni spadkobiercy obu stron tej wojny – socjaldemokraci i chadecy – zaczęli wspólnie odbudowywać Austrię. Teza i antyteza stały się syntezą, którą doskonale symbolizuje chyba właśnie Tichy Eissalon, oferujący lody dla proletariatu. Socjalistyczne władze Wiednia uhonorowały „swego” kapitalistę w 2004 roku wytyczając ulicę Tichego. Czy zna ktoś lepszy adres?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz