Wsadzili? Wypuścili?

Weekend spędziłem w towarzystwie najszczęśliwszych ludzi w Polsce – mentalnie odciętych od otoczenia uczestników konwentu miłośników fantastyki Polcon 2007. Od czwartku do niedzieli wieczorem moim głównym źródłem wiedzy o wydarzeniach politycznych były okazjonalne komentarze na blogu o tym, że kogoś aresztowali i że coś będą symulować komputerowo (w00t?) – plus to co wyłapałem z TOK FM jadąc na miejsce konwentu i z powrotem. Mam wrażenie, że już wypuścili tych co to ich z takim hukiem zatrzymali (w000t???). Łotewa. Jutro przeczytam w gazetach o tym, co się działo, ale na razie nic o tym nie wiem – i bardzo mi z tym dobrze.
Te kilka dni, podczas których docierały do mnie tylko strzępki jakiejś politycznej rozpierdziuchy, przypomniały mi jeszcze raz, jak bardzo brzydzę się polskimi politykami. Oczywiście przede wszystkim kaczystami, bo nikt nie wyrządził tyle zła od dobrej dekady. No ale kaczystami gardzę za to, że dopuścili do żłoba aferzystów z Samoobrony i skinhedów z Młodzieży Wszechpolskiej. A więc brzydzę się nimi nie tyle dlatego, że widzę jakąś wielką różnicę między Marcinkiewiczem a Rokitą, tylko dlatego, że dali stanowiska rządowe ludziom, którzy na to jeszcze bardziej nie zasługiwali.
No ale dlaczego w ogóle mieli taką możliwośc? Brzydzę się Leszkiem Millerem za to, że samobójcza lojalność, z jaką ten chronił „Olę, Włodka i Zbyszka”, była najlepszym wkładem w kampanię wyborczą PiS. Nad trumną Blidy Miller obiecywał, że zrobi wszystko, by sprawcy jej śmierci ponieśli odpowiedzialność – chyba najprościej byłoby mu zacząć od wymierzenia sobie paru siarczystych ciosów przed lustrem.
Oczywiście, Miller ma okoliczność łagodzącą – myślał, że po nim władzę obejmie Platforma. Skąd mógł wiedzieć, że jej przywódcy wykażą się tak samobójczą głupotą, startując w wyborach pod hasłem „nasi przyjaciele z PiS”? Czy to się w ogóle zdarzyło w dziejach 3RP, że jakaś partia szła do wyborów zachwalając inną partię?
Jutro się dowiem, co ta banda kretynów wyprawiała przez weekend, na razie mi do tego jednak nieśpieszno.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz