Now Playing (45)

Moja admiracja dla grupy Bloodhound Gang to chyba najlepszy dowód na to, jak bardzo jestem ogólnie niedojrzały. Cieszy mnie przynajmniej to, że Bloodhound Gang nie śpiewa po polsku, więc w zasadzie bez wyrzutów sumienia mogę ich słuchać wioząc dzieci do szkoły, a cóż lepiej budzi wymęczonego ojca rodziny od ”The Ballad of Chasey Laine”, ”Foxtrot Uniform Charlie Kilo” czy też ich najnowszego hiciora, "Screwing You On The Beach At Night". "Bad Touch" z rewelacyjnym nawiązaniem z "Z Archiwum X" to zaś temat sam dla siebie. Czegóż ja bym słuchał w samochodzie, gdybym był amerykańskim tatusiem? Francuskiego hip-hopu?
Jak mnie kiedyś trafnie podsumował Michał R. Wiśniewski, cierpię na
silny Postmodern Stress Disorder. No tak już mam,
rzeczywiście. ”I’m more tongue in cheek than a lesbo orgy”, jak to
ładnie podsumowuje tekst jednek z piosenek Bloodhound Gang. Wszystko wolę mieć w ujęte w ironiczny cudzysłów. Dlatego oczywiście moją ulubioną piosenką taneczną klasy umcyk-umcyk jest piosenka pod tytułem "Umcyk Umcyk", co na angielski przekłada się na "Uhn Tiss Uhn Tiss Uhn Tiss".
Tuszę, że każdy bywalec mojego bloga doskonale zna cytat z Umberto Eco o Barbarze Cartland (a jak nie zna, to niech się nie przyznaje i sobie po cichu wygugla). Cytat ten doskonale opisuje sytuację PMSD, potrzeby brania wszystkiego w ironiczne nawiasy i cudzysłowy.
Domyślam się, że po postmodernizmie będzie musiało nadejść coś następnego, co zaneguje estetykę i ideologę tej epoki. Za cholerę nie umiem jednak sobie wyobrazić argumentów, które mogłyby mnie nawrócić. Ale pewnie tak samo było gazylion lat temu z jakimś romantyzmem i pozytywizmem – to nie jest tak, że ktoś kogoś nawracał, tylko po prostu po jakimś czasie zwolennicy odchodzącej w przeszłość epoki wymierali, do grobowej deski wierny zasadom swojego jedynie słusznego apsikizmu.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz