Italia, Amore Mio!

Żałuję, że za słabo znam włoski, żeby włoskim studentom i intelektualistom, którzy protestowali przeciwko wizycie B16 na uniwersytecie, przekazać moje wyrazy sympatii. Pamiętam z jakiejś piosenki „ti voglio bene”, ale to chyba jest w liczbie pojedynczej (?). I jeszcze „ti amo” (czym się różnią?). Ale i tak nie kojarzę żadnej piosenki ani filmu, w którym ktoś by się zwracał do Włochów w liczbie mnogiej, per „kocham was”.
Nikt oczywiście papieżowi niczego nie zabraniał – ale to dla mnie naturalne, że studenci i kadra mogą protestować przeciwko niektórym wizytom na swojej uczelni. Nawet jeśli są tak zwaną fachowo nieodpowiedzialną mniejszościową grupką marginalnych wichrzycieli zmanipulowanych przez wiadome wody na określone kręgi nieprzypadkowych młynów.
Co do meritum, to sporna wypowiedź Ratzingera jest rzeczywiście skandaliczna. Przyszły papież ogłosił w 1990 roku, że proces Galileusza był „racjonalny i sprawiedliwy”, rzekomo cytując przy tym Feyerabenda (jak oni uwielbiają się chować za cytaty!).
Nie kojarzę dokładnie takiego cytatu (próby guglania zawsze prowadzą do wypowiedzi Ratzingera, przypuszczam, że mamy do czynienia z przekładem przekładu przekładu). Na podstawie innych znanych mi tekstów Feyerabenda domyślam się, że to była kolejna jego prowokacja w stylu „jeśli przyjąć punkt widzenia ówczesnej inkwizycji…”.
W „Przeciw metodzie” Feyerabend ciekawie pokazał, że ludzie dokonujący przełomowych odkryć w historii nauki często nie mieli dostatecznie przekonujących materiałów na uzasadnienie swoich teorii, bo stała za nimi raczej genialna intuicja niż precyzyjna metodologia (i w tym sensie ich oponenci „mieli rację”, wytykając formalne niedopatrzenia i nonsekwitury).
Nie wnikając teraz w ocenę „Przeciw metodzie” pozwolę sobie tylko zauważyć, że takie postmodernistyczne igraszki są niesmaczne w wydaniu człowieka, który stoi na czele organizacji będącej bezpośrednim kontynuatorem inkwizycji. To jakby szef rosyjskich służb specjalnych rzucił tekścikiem, że procesy moskiewskie były sprawiedliwe, bo przecież nawet zachodni myśliciele (i tutaj jakiś zgrabny cytacik w charakterze biodrochronu).
Gdybym był studentem lub akademikiem, też bym niemilie witał na swojej uczelni człowieka kontynuującego tradycje instytucji, która kogoś skazała na dożywocie za heretyckie zaprzeczanie temu, że Słońce krąży dookoła Ziemi. Kto w dodatku o tych tradycjach wypowiada się z aprobatą, niezależnie od zasłaniania się cytatami.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz