UFO – Nepritel neznany


Kwietniowy ranking od czapy poświęcę tematowi wyjątkowo od czapy i wyjątkowo subiektywnemu – będzie to ranking niezapomnianych chwil w grach komputerowych. Nie wiem czy znacie takie uczucie, pojawiające się czasem przy oglądaniu filmu czy czytaniu książki: „o rany, to jest nawet lepsze, niż się spodziewałem?”. Parę razy mi się to zdarzyło w grach.
Nastoletnie doznania zostają w człowieku na zawsze, więc najbardziej niezapomnianym momentem będzie dla mnie chwila, w której w tekstowej przygodówce „Red Moon” kultowej firmy Level 9 udało mi się zmontować akwalung. Wydawało mi się, że poznałem już większość lokacji z gry – był tam jakiś zamek i jakieś lochy, ale część lochów była zalana wodą i niedostępna. Akwalung otworzył przede mną zupełnie nowe lokacje. Przepełniającej mnie wtedy radości nie umiem opisać słowami bardziej poetyckimi niż „it was, like, wow!”.
Przypadkiem zbiegło się tak, że grałem w to akurat kiedy wyszła nowa płyta Sisters of Mercy „Floodland” – i ogarnęło mnie dziwne uczucie z pogranicza schizofrenii, że piosenki z tej płyty są o tej grze. To oczywiście niemożliwe, ale kto grał w tekstowe przygodówki – a są chyba tak starzy ludzie na tym blogu? – ten po prostu MUSI poczuć ten dreszczyk na słowa „And now the torch and shadows lead/Were it not so black and not so hard to see…”. Hej, młodzi rolplejowcy, a może was to chociaż rusza?

W Najlepszej Grze Komputerowej Wszech Czasów, ten moment zrodził się przypadkowo. Łażę sobie po Hell’s Kitchen, zauważam oczywiście zejście do kanałów zabezpieczone podejrzanie silnym zamkiem, dostaję klucz od Smugglera, włażę… i tam na mój widok facet w dziwnym mundurze mówi „It’s Denton! Remember the briefing!” Teraz już wiem, że to jedna z losowych wypowiedzi żołnierzy Majestic 12 – ostatnio przywitano mnie swojskim „aim for the head!” – ale wtedy wrażenie było niesamowite. Facet wie kim jestem? I miał na mój temat jakiś briefing? It was, like… Funky Koval mówiący „nie znam cię – skąd wiesz, że ‘poruczniku’”?

W świetnej grze „UFO – Nepritel Neznany” absolutnie niezapomniana będzie dla mnie chwila napotkania pierwszego Sectoida. Po zaciekłej walce mój interceptor zestrzelił wreszcie pierwsze UFO, wysłałem ekipę na miejsce rozbicia, ekipa łazi sobie po jakimś polu, a tu nagle między łanami zboża w polu widzenia pojawia się archetypalny Grey. It was, like, Mulder saying to Skinner, „Sir, have I pissed you off in a way that’s more than normal?”.
Poza tym honorable mentions in no particular order: wirtualna rzeczywistość w „Beneath Steel Sky”; chwila zrozumienia, o jakie filmy chodzi w „KGB”; „Gauntlet” w Doomie 2, kiedy nagle wyjeżdżamy na powierzchnię i okazuje się, że to już nie będzie tylko bieganina po klaustrofobicznych korytarzach.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz