Norymberga

Portal wyrzucił niusa o nagrodzie niemieckiego związku internistów dla lekarza uwikłanego w eugeniczne zbrodnie SS – dla kogoś, kto się interesuje tą tematyką, to niestety normalka. Od dawna szykowałem jakąś blogonotkę na temat mojej ulubionej postaci z tej serii, a jest to niejaki doktor Hubertus Strughold.
Strughold należał do nazistowskich zbrodniarzy wojennych, których amerykański wywiad przerzucił do USA, żeby swoją wiedzą wspierali amerykański wysiłek zbrojeniowy. Nazwano to „operacją spinacz”, stąd tytuł bardzo fajnego odcinka „Z Archiwum X”, w którym pojawiła się postać wzorowana na Strugholdzie, jego nazwisko zaś wykorzystano tworząc fikcyjną kopalnię przechowującej teczki IPN. Znaczy, sorki, Majestic 12.
Na samym Strugholdzie luźno wzorowana była natomiast postać niejakiego Victora Klempera, którego w serialu zagrał niezapomniany generał Gogol. I chociaż wszystko tu brzmi jak pomysł scenarzystów, to jest to niestety prawda.
Strughold uważany jest za ojca medycyny kosmicznej. Zaprojektował skafandry próżniowe używane przez USAF i NASA. W 1977 roku jego imieniem nazwano bibliotekę w amerykańskiej szkole medycyny lotniczej. Jego portret wisiał w siedzibie NASA w „hali sławy”, gdzie uhonorowano tych, którzy w szczególny sposób przyczynili się misji posłania człowieka na Księżyc. Ciotki Amerykańskiej Rewolucji przyznały mu nawet za to medal.
W odróżnieniu od miłośników science-fiction debatujących do dzisiaj o to, czy człowiek w próżni bez skafandra eksploduje, Strughold dysponował w tej materii wiedzą z pierwszej ręki. Kierując instytutem medycyny lotniczej Luftwaffe w czasie drugiej wojny światowej, Strughold zgromadził becenne dane na temat tego, w jakich konkretnie męczarniach konali więźniowie Dachau z jego polecenia zamykani w komorze próżniowej lub zanurzeni w lodowatej wodzie.
Zbrodnie, które obciążały sumienie tego człowieka były straszliwe – ale i tak jeszcze potworniejsze obciążały japońskich lekarzy i naukowców z tak zwanej jednostki 731. Ci zgromadzili z kolei bezcenne informacje na temat odmrożeń i infekcji najpierw zamrażając kończyny, potem je odmrażając, żeby wywołać gangrenę, by wreszcie je amputować, na wciąż żywym ludzkim kadłubie na koniec eksperymentując z zaszyciem układu pokarmowego prosto do wyrostka robaczkowego lub przeprowadzając wiwisekcję (wszystko bez znieczulenia, bo słusznie zakładali, że znieczulenie może zniekształcać rezultaty).
O ile ludziom Strugholda zainscenizowano przynajmniej jakiś – he he – „proces” w Norymberdze, japońscy zbrodniarze uniknęli w ogóle jakiejkolwiek odpowiedzialności, bo Amerykanie zagwarantowali im bezkarność w zamian za udostępnienie wyników badań.
Mamy w Polsce dziwaczny fetysz na punkcie procesu norymberskiego – być może dlatego, że tylko prezentując drugą światówkę w stylu „od Westerplatte do Norymbergi” możemy sami siebie oszukiwać, że Polska była w tej wojnie po stronie zwycięzców. W rzeczywistości jednak był to nawet nie tyle proces zwycięzców nad pokonanymi, co po prostu wygodny wykręt dla Stalina i tak zwanych „zachodnich demokracji”, żeby zagwarantować bezkarność swoim zbrodniarzom wojennym, a nawet tym włoskim, japońskim czy nazistowskim, którzy dokładnie wiedzieli, jak kona człowiek w próżni.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz