Głowa Kasandry


Rzut beretem od swojego domu mam kapitalne miejsce na rowerową wycieczkę w moich ulubionych klimatach zimnowojenno postapokaliptycznych: Atomową Kwaterę Dowodzenia, przygotowaną na wypadek Trzeciej Światówki, która w okolicach kryzysu kubańskiego wydawała się niepokojąco bliska. Miejscówka była w sam raz – w pobliżu Warszawy ale jednak w lesie, wystarczyło ogrodzić i postawić żołnierzy na bramie, żeby wszystko zachować w tajemnicy.


Jak to za komuny, zaczęli to budować w 1962 i tak budowali, budowali i budowali. W międzyczasie satelity szpiegowskie uczyniły cały ten pomysł kompletnie bezsensownym, no bo ile byś tablic „zakaz fotografowania” na płocie nie wywalił, to Amerykanie i tak już wiedzieli, na co wycelować perszingi. Ale dalej budowali, budowali i budowali, aż do upadku komuny dociągnęli to w stanie, by tak rzec deweloperskim.

Gdy wojsko opuściło niepotrzebny obiekt w roku 2004, ludność okoliczna błyskawicznie przekształciła to w stan, by tak rzec, surowy otwarty. Jak to w Bolandzie, zajumano wszystko, co się dało zajumać (okna, kable, sedesy itd.). Pozostały jednak trzy budynki, w Wikipedii opisane jako Obiekty 1, 2 i 3 (łatwo je chyba rozpoznać na moich zdjęciach?). Do wszystkiego łatwo wejść, pies z kulawą nogą tego nie pilnuje, jeśli kiedyś były jakieś kłódki czy ogrodzenia, to już dawno je sprywatyzowano.

Moja ponura młodość przypadała na lata 80., kiedy atomowa zagłada była standardowym motywem popkultury, od piosenek rockowych po „Mad Maksa”. Byłem wtedy PEWIEN, że coś takiego jest w mojej okolicy, którą z braku ciekawszych zajęć, zjeździłem wzdłuż i wszerz na rowerze (aczkolwiek błędnie typowałem okolice Bemowa – nie wiem czemu byłem przekonany, że takie coś powinno mieć własną bocznicę kolejową). Napisałem nawet krótkie opowiadanko, którego bohaterem był jakiś mój hipotetyczny sąsiad z Chomiczówki, który rano wychodzi z teczką do pracy, wsiada w 105, wysiada na starym Bemowie, kwadrans spacerkiem przez las, winda w dół, jakaś sala dowodzenia, guziczki i wajchy i po fajrancie okazuje się, że Chomiczówka i Bemowo już wyparowały. Teraz wiem, że wszystko się zgadzało, tylko chodziło o linię 110

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz