Now Playing (61)


Nie mogę niestety spełnić postulatu Kuby i napisać o jakiejś wesołej piosence, bo to cykl ekshibicjonistyczny a nie autokreacyjny, piszę co słyszę a nie co bym chciał słyszeć. Sięgnąłem więc ostatnio po arcydzieło z gatunku muzycznych benzodiazepin, którego w czasach nastoletnich regularnie słuchałem, by się ukoić do snu: „Faith” The Cure.
To jedna z dwóch płyt mających „wiarę” w tytule, które bardzo lubię i które są podobnie dołująco-melancholijne w wymowie. Ta druga to „Songs Of Faith And Devotion” Depeche Mode. W przypadku depeszów zdaje się, że naprawdę stały za tym jakieś heroinowo-religijne odpały Gore’a i Gahana, o przypadku The Cure nie mam zielonego pojęcia (nigdy nie byłem aż takim ich fanem, żeby zaliczyć jakąś biografię).
W obu wypadkach ta religijność jednak jest mocno nieortodoksyjna, by nie rzec wręcz – heretycko bluźniercza. „Try Walking In My Shoes” Depeche Mode traktuje o spowiedzi, ale wywracając jej rytuał do góry nogami. Zamykający płytę The Cure tytułowy utwór „Faith” hasło „nie zostało mi nic oprócz wiary” przedstawia praktycznie jako synonim „nie zostało mi nic”.
Gdybym był chrześcijaninem, to byłbym nim takim jakim jestem marksistą. Z marksizmu odrzucam całą optymistyczną metafizykę materializmu historycznego. Nie wierzę ani w nieuchronność postępu ani w obietnicę „skoku do królestwa wolności”. Odpowiada mi za to marksowski język opisu piekła wyzysku i alienacji. Jako katolik wierzyłbym więc w przepełnione piekło i raj pusty od tysiącleci, bo wierzyłbym, że Bóg kocha nas jak własnego syna, którego posłał na krzyż.
Wieczny ogień piekielny należy mi się choćby za to, że gdy robiłem swój subiektywny ranking basowych linii w muzyce rockowej, to zapomniałem – no po prostu zapomniałem – o „Other Voices” z tej właśnie płyty. A to przecież mistrzostwo świata, w dodatku w tej piosence nietypowo bas pozostaje na pierwszym planie.
Wikipedia twierdzi, że do nagrania basu na tej płycie użyto specjalnej sześciostrunowej gitary barytonowej. Nie znam się, na moje drewniane ucho „Other Voices” grane jest na dwóch strunach, ale brzmienie tej gitary rzeczywiście ma w sobie coś uwodzicielsko niezwykłego. Że też nikt tego jeszcze nie wykorzystał jako sampla…?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz