Nokia to szajs

Wynika to zapewne z uwarunkowań generacyjnych, ale tak jak z entuzjazmem zawsze odnosiłem się do postępu w IT rozumianym jako „komputery osobiste” – traktując je zawsze jako kolejne etapy rozwoju starego dobrego Commodore 64 – tak z antypatią odnoszę się do telefonów komórkowych. Niedawno w Agorze miał miejsce kolaps komunikacyjny związany ze zmianą operatora służbowych telefonów – stare numery niby nadal miały działać, ale na przykład do mnie nie można było się przez miesiąc dodzwonić. I oczywiście zgłaszałem to naszemu IT, ale też i niespecjalnie upierdliwie. Bo jednak wszystkie plusy sytuacji „nie można się do mnie dodzwonić” nie są mi w stanie przesłonić wszystkich minusów.
Jeszcze nie miałem w swoim życiu takiego telefonu, który bym po prostu lubił. Być może wpływa na to moja niechęć do tej technologii, ale niniejszą blogonotkę poświęcę telefonowi, który nienawidzę najbardziej z wszystkich dotychczasowych – służbowej Nokii E51. Przyszła razem z nowym operatorem, więc dostałem w pakiecie miesiąc milczącego telefonu – ale to już wszystkie zalety.
Obsługa Nokii jak zwykle jest skrajnie nieintuicyjna. Nie da się używać bez instrukcji obsługi – na przykład nie ma tak, że słownik T9 da się jakoś włączyć przez doklikanie się w „opcjach” podczas pisania esemesa. Trzeba go włączyć przez długie przyciśnięcie czegoś tam, co jest opisane tylko i wyłącznie w instrukcji. I oczywiście gdy jesteś w połowie pisania esemesa, a telefon zadzwoni lub odbierze wiadomość – to esemes napisany do połowy po prostu przepadnie. Kocham to.
Najbardziej zabójcze jest jednak polskie tłumaczenie funkcji. Powinienem chyba napisać najb. zab. j. polsk. tłum. funkc., bo kretyn, który odpowiadał za lokalizację, uważał takie skróty za najlepsze możliwe rozwiązanie.
Jak myślicie, co to jest „pr. wybor.”? „Proste wybieranie”. Łodafaka is „proste wybieranie”? Sprawdzić w instrukcji.
Inne przykłady: „apl. tr. gotow.”, „kl. szyb. wyb.”, „poł. z pocz. głos.”. A co to jest „gdy poł. dostęp.”? To jest, wbrew pozorom, pisanie wiadomości w trybie offline (bo ona się, proszę was, wyśle, gdy już „poł.” będzie „dostęp.”).
Mój telefon podobno ma 3G, którego nie miały wczesne iPhony, a nowy iPhone ma (miał?) z tym jakieś kłopoty. Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia, co to jest, na razie jest do dla mnie ikonka na wyświetlaczu Nokii. Może się dowiem co to, jak już kupię iPhone’a, bo tam pewnie będzie temu towarzyszyła jakaś łopatologiczna opcja z menu. Gdy próbowałem coś z tym zrobić na Nokii, wyskoczyła mi opcja „prezes Nok. Polsk. jes. głup. buc. bo akcept. tak. spierd. lokaliz. interf. użytk. swoi. produkt.”. Nie wiedziałem, co dalej z tym zrobić, więc tu się zatrzymałem.
Jest bardzo możliwe, że jak już kupię iPhone’a, to się okaże, że zapłacę kupę szmalu za dostęp do technologii, do której teoretyczny dostęp od dawna miałem za friko na służb. telefon. mark. Nok. Ale ch. w d. telef. o skopan. interfejs…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz