Panikkk wrócił!

A oto przykład Blogonotki Zmieniającej Świat Na Lepsze – jest już nieaktualna,, zostawiam ze względów kronikarskich. Zainteresowanym proponuję zupgradowanie zakładek.
Dawno tego nie robiłem: poświęcę krótką blogonotkę uaktualnieniu zakładek w blogorolce. Z wielkim smutkiem wyrzucam linka do bloga „Panikkk Magazine” – od dłuższego czasu link prowadzi już do komunikatu „Szukana przez Ciebie strona nie istnieje”.
Blog ten był dla mnie komplementarnym uzupełnieniem bloga von Trompki – zapewne jednym zdaniem uda mi się obrazić dwie osoby? Oba były skupione głównie na grafice i były to jedyne dwa blogi graficzne, na które w miarę regularnie zaglądałem.
Grafiki von Trompki są (mam nadzieję?) jego własne i autorskie, grafiki w Panikkk Magazine były zwykle zajumane skądś w sieci. Grafiki von Trompki często są zbudowane na ostrym żarcie, ale nigdy nie przekraczają granic dobrego smaku, ten blog nie potrzebuje ostrzegawczego komunikatu „tylko dla dorosłych”. Krytyka społeczna jeśli jest tu obecna, to zawsze trafna i merytoryczna (na przykład wyhaczenie tego, że reklamy BZ/WBK fałszują datę urodzenia Cleese’a – lapidarne i genialnie błyskotliwe podsumowanie ejdżyzmu ukrytego w pozornej beztrosce konsumpcyjnego raju). Kpiny z religii zawsze na tym blogu trzymają się pewnych granic i są do wybronienia po linii „to nie z samej religii tylko wynaturzeń w jej wyznawaniu”.
Grafiki na „Panikkk Magazine” nic sobie nie robiły z granic dobrego smaku. Zapamiętałem serię zdjęć przypominających album Cezarego Strzybisza „Nekrobie”, opisany w „Wielkości urojonej” Lema. Gdy w „Panikkk Magazine” robiono sobie jaja z religii, to była to ostra jazda po bandzie. Nie do utrzymania w sądzie Katolickiej Dżamahirii Bolandy. Stąd oczywiście pierwsza hipoteza, że to w ogóle my skasowaliśmy tego bloga, żeby nie podpadać pod stosowne paragrafy. Konsultowałem tę hipotezę z ekpią bloksa, ale usłyszałem, że gdybyśmy to my skasowali, to byłby inny komunikat.
Wygląda więc na to, że właścicielowi (właścicielce?) po prostu się znudziło. Zarzucam jednak niniejszą notkę w nieśmiałej nadziei, że ktoś podrzuci urla do nowego adresu dawnego Panikkk, a cała notka się okaże bezensownym wygłupem do wykasowania…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz