Troche statystyki

Pozwolę sobie zanudzić gości statystykami wejść na bloga, bo sporo się tu działo w ciągu ostatnich paru dni. Najpierw dla porównania rutynowy, senny, spokojny dzień 29 września. Nikt wtedy jakoś przesadnie mojego bloga nie promował. Zanotowałem 1865 wejść, z czego 459 to rezultaty wyszukiwania guglem. W dziejach bloga tyle razy pojawiły się ciągi znaków takie jak „zapasy w kisielu”, „mundurki szkolne”, „crossdressing”, „hentai” i „biczowane zakonnice”, że już zawsze będę miał pewien rezydualny przypływ gości kierowanych przez gugla. Chłopaki, przykro mi z powodu waszego rozczarowania.
30 września przyniósł potężnego kopa frekwencyjnego. Najpierw dostałem 29 wejść z blogowej dyskusji, z której nic nie zrozumiałem (nie wszystko w blogosferze jest dla wszystkich). Potem redaktor Semka opublikował w „Rzeczpospolitej” swojego komcia blogowego. Przyznam, że zazdroszczę – aczkolwiek czarno widzę przyszłość gazety, która takie coś drukuje na papierze.
Komcio red. Semki dał mi 38 wejść ze strony „Rzeczpospolitej” i 99 ze strony „blogi naszych publicystów”. To dla mnie trochę zagadkowe – wygląda na to, że ruch na stronie „blogi naszych publicystów” jest większy, niż na stronie samej „Rzeczpospolitej”, chociaż te łże-blogi to tylko przeklejki artykułów. Uh-huh, kto zrozumie kaczystów.
Kogoś z redakcji portalu zainteresował mój tekst o banowaniu, na chwilę na pierwszej stronie pojawił się więc link „Kurs banowania według Orlińskiego”. Przyszło mi z niego 521 kliknięć. I wreszcie któryś z tych linków – albo ten z „Rzepy” albo ten z portalu – przyciągnął redaktora z serwisu Pardon.pl, który zauważył linka „Legalna aborcja” w moich zakładkach. Link pojawił się tam 13 czerwca w reakcji na tak zwaną „sprawę Agaty”, redaktor zauważył go właśnie teraz i nagłośnił pod uroczym tytułem „Znany dziennikarz poleca legalną aborcję”. Dało mi to 25 wejść. Wszystko razem dało 2229 wejść (w tym 521 z gugla).
1 października załapałem się jeszcze na 562 wejścia z głównej strony portalu, zanim poranna zmiana to wreszcie zdjęła. 59 wejścia dała mi „Rzeczpospolita”, 628 dały „blogi jej publicystów”. Jednak dopiero o szesnastej wejścia z „Rzepy” łącznie dogonił to, co dała mi sama główna strona portalu tylko od północy do bladego świtu. 14 przyszło z serwisu grono.net, do którego nie należę, więc nie wiem, do czego nawiązywali. 11 przyszło z nieczynnego bloga Slowbeara, prawdopodobnie inspirowanych z kolei komentarem MRW na moim blogu. Razem 3315 (584 z gugla).
I wreszcie 2 października wszystko wróciło do sennej normy – 1142, w tym 469 z gugla i jeszcze 14 z rozpędu z „Rzeczpospolitej”.
Garść wniosków: wygląda na to, że ruch na pardon.pl jest na poziomie popularnego bloga. Chyba aspirowali wyżej? Ruch na głównej stronie „Rzeczpospolitej” nie wygląda dużo lepiej – dopiero strona „blogi naszych publicystów” może jakoś tam się mierzyć z portalem gazeta.pl, bo ruch jest tylko parokrotnie słabszy.
A w ogóle, to najlepiej sobie podbijać statystyki pamiętając o umieszczaniu w blogu ciągów znaków typu „corporal punishment of crossdressing nuns”…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz