Ja też o stanie wojennym



Mija 27 lat, od kiedy w polskim radiu miała być nadana płyta „For Those About To Rock” AC/DC – ale ku trudnemu do opisania rozczarowaniu, zamiast niej na naszykowaną już kasetę marki „Stilon Gorzów” mogłem sobie najwyżej nagrać przemówienie Jaruzelskiego. Z tej okazji pozwolę sobie dołożyć swoje trzy grosze do debaty.
Z tej okazji odgrzeję stary tekst prof. Sadurskiego w „Gazecie Wyborczej”, z którym się zasadniczo nie zgadzałem w chwili lektury, ale dopiero rocznica mnie zmobilizowała do blogopolemiki.
Jak większość ludzi w Polsce mam swoją opinię na ten temat – uważam, że Jaruzelski działał w stanie wyższej konieczności i dlatego oczekuję uniewinnienia. Nie zgadzam się jednak z Sadurskim, gdy ten pisze: „oskarżyciele działają w sposób niezgodny z podstawowymi zasadami państwa prawa”.
To mocne oskarżenie i gdy znajduję je na początku tekstu, to oczekuję równie mocnego wypunktowania tych podstawowych zasad. W tekście Sadurskiego ich nie znalazłem.
Znalazłem tylko hiperelokwentną publicystykę, na różne sposoby ilustrujacą tę samą tezę: że oskarżenie komunistycznych przywódców na podstawie komunistycznego prawa to „prawniczy paradoks”. Z czym się nawet mogę zgodzić, ale zakaz paradoksów raczej nie należy do „podstawowych zasad państwa prawa”.
Według Sadurskiego twórców stanu wojennego nie można oskarżać o udział w związku przestępczym bo: „Jaruzelski i jego najbliżsi współpracownicy to nie była jakaś zupełnie nowa grupa dokonująca przewrotu przeciwko prawowitej władzy, ale to byli CI SAMI LUDZIE sięgający po nowe, ostrzejsze formy walki ze społeczeństwem. Nie zadziałali przeciwko lub choćby obok istniejącej władzy, lecz zaostrzyli swe dotychczasowe metody”.
Ale dlaczego „związek przestępczy” nie może się zajmować „zaostrzaniem metod”? Gdy w gabinecie Richarda Nixona powstała nieformalna grupa to spraw nielegalnych podsłuchów i włamań, to też nie była „zupełnie nowa grupa dokonująca przewrotu przeciwko prawowitej władzy”, to byli „ci sami ludzie zaostrzający dotychczasowe metody”.
Nie przeszkodziło to w postawieniu ludziom Nixona zarzutów, a nawet wydaniu wyroków skazujących. Sam Nixon wywinął się przed wyrokiem tylko dzięki kontrowersyjnemu ułaskawieniu, które przyznał mu wiceprezydent Gerald Ford natychmiast po objęciu wakującego stołka po Nixonie.
Oczywiście, ani nie zrównuję Jaruzelskiego z Nixonem ani polskiego systemu prawnego z amerykańskim, ale istnienie takich kontrprzykładów nastawia mnie sceptycznie do tezy, jakoby „bycie w obozie władzy” wykluczało „przynależność do związku przestępczego” – a tak rozumiem trzon argumentacji prof. Sadurskiego.
W tym procesie znam mniej więcej argumenty obrony i oskarżenia. Te pierwsze brzmią dla mnie bardziej przekonująco – ale przecież nie będę udawał, że wszelkie za i przeciw rozważyłem tak rzetelnie, jak robi to niezawisły sędzia. Zachowam swój sceptycyzm co do tego, czy zrobił to jakikolwiek dyskutujący o tej sprawie publicysta.
Ale przecież nasza cywilizacja sądy wynalazła właśnie po to. Spodziewam się wyroku uniewinniającego, ale właśnie dlatego chciałbym, żeby zapadł po rzetelnym przeanalizowaniu dowodów i argumentów.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz