Zakaz homoseksualizmu


Na TNV7 – telewizji słynącej głównie z tego, że nadaje rzeczy za cienkie NAWET jak na TVN – nieoczekiwanie natrafiłem na rozkoszny popkulturowy wieczór z filmem „Inside Out” tak kiepskim, że aż dobrym. Polecam go wszystkim bywalcom bloga bo choć kiepski, poruszał on tematy bliskie tutejszym.
Akcja dzieje się w zimnowojennym Berlinie, co mnie od razu przykuwa do telewizora. Jako wielbiciel urban decay, ghost towns i ogólnego klimatu postapokalipto, zawsze podniecałem się strefami śmierci, ruinami Reichstagu i porzuconymi stacjami metra. Berlina lat 70. na ekranie jest całkiem sporo – jest nawet sekwencja surrealistycznego z dzisiejszego punktu widzenia romantycznego spaceru przy Murze.
Flirtująca para postaci drugoplanowych wchodzi nawet na taras widokowy, mamy pełną panoramę strefy śmierci, w tle widać dźwigi prawdopodobnie budujące czwartą generację umocnień, czyli „Grenzmauer 75”, w jeszcze dalszym tle już strefę wschodnią – a ci sobie patrzą słodko w oczka. Nigdy nie zrozumiem tamtych czasów, choć byłem wtedy na świecie.
Sam film jest komedią sensacyjną luźno kojarzącą mi się ze „Złotem dla zuchwałych”, głównie za sprawą aktora grającego główną rolę – czyli Arystotelesa (dla przyjaciół Telly) Savalasa. Oto po 30 latach zgłasza się do niego emerytowany niemiecki oficer, dowódca obozu jenieckiego, w którym bohater kiedyś siedział. Niemca gra za dobry dla takiego filmu James Mason, zgodnie ze znaną hollywoodzką zasadą, że nie ma takiego języka jak niemiecki, jest tylko angielski z dziwacznym akcentem (tzw. ze lengwidż).
Obaj rozpoczynają groteskową intrygę celem odnalezienia złota III Rzeszy. Intryga obejmuje m.in. wykradzenie na jedną dobę ostatniego skazańca z Norymbergi (nazwisko jest inne, ale ewidentnie postać wzorowano na Rudolfie Hessie), żeby aktor przebrany za Hitlera wmówił więźniowi, że porażka Trzeciej Rzeszy była tylko koszmarnym snem, wojna trwa dalej… a teraz powiedz, gdzie schowałeś złoto!
Okazuje się, że złoto jest w Berlinie Wschodnim – więc bohaterowie w fałszywych radzieckich mundurach przekraczają Checkpoint Charlie. Kluczowym punktem intrygi jest szantażowanie pewnego szanowanego obywatela, którego podstawiony młody człowiek uwodzi, a reszta bohaterów robi zdjęcia z ukrycia. „Współpracuj z nami, albo te zdjęcia trafią na policję” – mówi Savalas.
Zaintrygował mnie ten podwątek. Akcja dzieje się w roku 1974 lub 1975, a więc raczej po reformie art. 175 niemieckiego kodeksu karnego (13 września 1973 zniesiono karę za homoseksualizm, zachowując jednak wyższą granicę wieku niż w przypadku stosunków hetero). Ale czy to dotyczyło także Berlina Zachodniego?
Obrazków z Berlina lat 70. w tym filmie nie brakuje. Spiskowcy za siedzibę obierają hotel der Schweizerhof, który w 1975 wyglądał olśniewająco luksusowo. Istnieje do dzisiaj. Szybkie czeknięcie w booking.com pokazało dwójkę za 135 euro. Hm!

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz