Podziwiam polską prawicę


Mało który prawicowy polityk zaimponował mi tak jak były minister edukacji Mirosław Orzechowski. Przyjmując jego własną wersję wydarzeń: pijąc samo tylko czerwone wino doprowadził się do 0,94 mg w alkoholu w wydychanym powietrzu, co odpowiada mniej więcej 2-2,2 promila we krwi. To oznacza, że musiał wypić od półtora litra do dwóch litrów.
Lubię czerwone wino, ale nie jestem w stanie wyduldać takiej porcji na jednym posiedzeniu. Do tego jednak trzeba mieć łeb i wątrobę polskiego polityka katolicko-narodowego. Ja miałbym kłopoty z samodzielnym opróżnieniem standardowej butelki 0,7 – potem to już po prostu przestaje być przyjemne, zacierają się doznania zmysłowe, nie da się rozkoszować ani taninami ani konwersacją o bodrijardzie, więc po co w ogóle.
Wyjście nocą na miasto, żeby z dwoma promilami szukać bankomatu, to takie kozactwo, na jakie ja sam bym się w życiu nie odważył. Od dwóch promili zaczynają się już stany utraty świadomości, poważne utrudnienia w poruszaniu się, zanik pamięci krótkotrwałej.
Gdybym tak jak minister doprowadził się do takiego stanu u znajomego, zwyczajnie wolałbym się u niego kimnąć na kanapie niż ryzykować, że się ocknę bez portfela nie wiadomo na jakiej ulicy. Z dwoma promilami zresztą naprawdę tylko bardzo radykalny prawicowy polityk jeszcze by pamiętał swój PIN.
Tak naprawdę, to ja nie wierzę w wersję pana ministra nawet nie dlatego, że politycy to zawodowi kłamcy tylko po prostu dlatego, że przy takim stężeniu alkoholu zaniki pamięci to już fizjologiczna norma. Jeśli świadkowie twierdzą, że minister Orzechowski usiłował prowadzić samochód, to wierzę raczej im. Nawet mogę założyć, że minister nie kłamie, tylko po prostu szczerze zeznaje jak pamięta tę noc – ale w kluczowym momencie film mu się urwał.
W końcu był już tak narąbany, że nawet zapomniał, że nie ma już immunitetu i nie może już się zachowywać jak jego wielki poprzednik, również bardzo katolicki i również bardzo narodowy senator Czarnocki, który wsławił się dwiema rzeczami: powieszeniem krzyża w Sejmie i prowadzeniem samochodu z jeden koma osiem.
Wobec tego wyczynu już mi się nawet nie chce komentować reklamy filmu „Popiełuszko” z dzisiejszej „Wyborczej”. To się komentuje samo przez się – „nauczycielu, kina pomogą ci zorganizować pokaz z profesjonalną prelekcją politruka z IPN”. Zamówienia przyjmuje nasza stara znajoma irena@kinoswiat.pl.
Uczniu, seans wraz z prelekcją pozwolą ci przetrwać: iPod, Nintendo DS, Sony PSP a w ostateczności kostka Rubika. Zamówienia przyjmuje Święty Mikołaj.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz