Z dziejów wartości chrześcijańskich

Obserwowanie biskupa Pieronka pomstującego na brak „wartości chrześcijańskich” w nowej ustawie medialnej sprawia mi sporo satysfakcji. Lata 90. się skończyły, panowie hierarchowie. Układ sił jest teraz taki, że Platforma nie przepchnie ustawy bez wsparcia SLD, a już nawet do Olejniczaka dotarło, że w walce o głosy ludzi takich jak ja warto chociaż udawać zwolennika laickości państwa.
Pojawienie się w ustawie wzmianki o obowiązku „respektowania chrześcijańskiego systemu wartości” przez media należy razem z konkordatem i zakazem aborcji do najgorszych praktyk lat 90. Jakim cudem taki dopisek w ogóle mógł być uznany za zgodny z konstytucją?
To były czasy, w których Trybunał Konstytucyjny działał jako firma „uzasadnimy to księdzu dobrodziejowi hurtowo”. Jeśli potrafili uzasadnić, że aborcja jest sprzeczna z zasadą „demokratycznego państwa prawa” (i nie przeszkadzał im płynący z tego wniosek, że Unia Europejska to poza Maltą, Bolandą i Irlandią jedna wielka dykatura i bezprawie), poradzili sobie i z tym.
Konkretnie uznali, że w.ch. stanowią w ustawie „wyliczenie przykładowe”. Nie chodzi o uprzywilejowanie jednej religii kosztem innych, inne też mają być respektowane, tylko po prostu ich nie wyliczono. Andrzej Zoll is my love as stated above.
Skąd się w ogóle wzięła wzmianka o w.ch. w ustawie? W Sejmie walczyli o nią posłowie ZChN, partii wówczas będącej u szczytu potęgi – 49 miejsc w Sejmie i 9 w Senacie. Wsparcie Episkopatu sprawiało, że rzeczywiste wpływy ZChN były większe, mimo to przewagą jednego głosu Sejm w.ch. w ustawie odrzucił.
Wartości wróciły w Senacie. Po złośliwym uśmiechu na moim obliczu możecie się domyślić, dzięki jakiej partii. Tak jest, była to niezawodna w takich sytuacjach Unia Demokratyczna, zawsze gotowa wbić nóż w plecy laickiej inteligencji.
Na 26. posiedzeniu Senatu przywrócenia w.ch. zażądał senator UD Władysław Findeisen, bardzo inteligentnie argumentując: „jeżeli to nie będzie tutaj szczegółowo zapisane, to będzie to oznaczać, że ustawodawca nie życzy sobie szanowania chrześcijańskiego systemu wartości. Wydaje mi się, że trzeba tę wątpliwość usunąć i umieścić tutaj taki zapis”.
Zaprawdę, zaprawdę, w historii partii miażdżonych przez walec historii żadna nie zasługiwała na to bardziej od Unii Demokratycznej.
Dni chwały ZChN okażą się bardzo krótkie. Już za chwilę przerwie je wąsaty poczciwina poseł Pietrzyk, wysadzając ten układ w powietrze.
To będzie taka eksplozja, że w kilkanaście lat później dawna zgrana ekipa ZChN (Czarnecki, Niesiołowski, Jurek, Łopuszański) będzie rozproszona po nienawidzących się nawzajem partiach. Partyjni kumple Jurka, żeby położyć łapę na mediach państowych musieli się dogadać z partyjnymi kumplami Czarneckiego, ale zrobili to na tyle nieudolnie, że miejsce przy korycie przechwycili kumple Czarneckiego. Teraz kumple Niesiołowskiego chcąc zająć ich miejsce muszą się dogadać z partią, na którą głosował ktoś taki jak ja!
Jakie to musi być upokarzające dla biednego entomologa! A jeszcze bardziej dla biskupa Pieronka, tym bardziej wściekłego, im bardziej dociera do niego jego bezsilność. Historia lubi się powtarzać – najpierw jako farsa, potem jako sitcom.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz