Niepodległość i socjalizm


Jak już tu o tym pisałem, uwielbiam przeglądać biblioteki fikcyjnych postaci. Tym razem miałem okazję buszować w książkach bohatera filmu „Kobieta, która pragnęła mężczyzny”.
Film ma opowiadać o Dunce, której zaczyna się śnić pewien mężczyzna (Marcin Dorociński). Spotyka go w Paryżu i dowiaduje się, że to jest polski intelektualista. Owładnięta obsesją przyjeżdża za nim do Warszawy i podgląda go przez okno w jego mieszkaniu na Koszykowej. To mieszkanie właśnie pozwolono zwiedzać żurnalistom.
Trzeba przyznać, że tym razem księgozbiór nie jest tylko przypadkowym zbiorem woluminów dobranych przez scenografa po kolorze okładki. Całkiem spójnie układa się w książki kogoś, kto się pasjonuje antropologią kultury (nie wiem, czy to jakoś się ma do scenariusza).
W moje fantazje wpisuje się jeden detal: broszura „Niepodległość i socjalizm” Ciołkoszów, wydana w 1983 roku przez podziemne wydawnictwo CDN. Leży na biurku obok talii kart i jakichś notatników, jakby bohater przeglądał ją przed snem w poszukiwaniu… inspiracji? Cytatu do publikacji? Nostalgicznego wspomnienia idealistycznej młodości?
Postać Dorocińskiego ma być podobno ekonomistą z SGH, rygorystycznym katolikiem o ogólnie konserwatywnych poglądach. Takie jakby prawe skrzydło PO. Ale tam przecież są ludzie, których w latach 80. fascynowała tradycja PPS – jak choćby Grzegorz Kostrzewa-Zorbas.
Nie mogłem oczywiście poznać Adama Ciołkosza, ale zdążyłem poznać towarzyszkę Lidię. Zwyczaj zwracania się do siebie per „towarzyszu” trochę nas początkowo śmieszył, ale gdy na naszych oczach tak się do siebie zwracali towarzysze z emigracji, z ich przepięknymi życiorysami, zaczęliśmy tak w końcu mówić między sobą, a już na pewno nie protestowaliśmy, gdy tak do nas mówili emigranci. To były jednak niezwykłe czasy…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz