Prawą nogą

Dla mnie wiadomością miesiąca było zlustrowanie lewackiej przeszłości profesora Zybertowicza, który na początku lat 80. był związany z komunistyczną grupą „Sigma”, działającą w ramach oficjalnego peerelowskiego ruchu studenckiego. Zlustrował go tygodnik „Nie”, a przeczytałem o tym na prawicowej blogosferze (po co czytać Urbana, skoro jest Igor Janke).
Sigmowcy byli bardzo radykalnymi komunistami. Troszkę więcej o tej grupie można przeczytać w serwisie „Dyktatura proletariatu”. Znalazłem w tym tekście trochę znajomych nazwisk, z członkami Grupy Samorządności Robotniczej – Komuniści znam się nawet z widzenia z lewicowych manifestacji na początku lat 90. (pozdrawiam Zbyszku i Włodku, jeśli zaglądacie na takie burżuazyjno-liberalne blogi).
By uczcić przeszłość prof. Zybertowicza, lipcowy ranking od czapy poświęcę Bardzo Skrajnym Lewicowcom, których na starość przekręciło na Bardzo Skrajnych Prawicowców. Moim ulubionym jest Max Shachtman, którego od trockizmu przerzuciło do neokonserwatyzmu.

Shachtman przed wojną działał w amerykańskiej partii socjalistycznej (tej od Eugene Debsa i Normana Thomasa, na którą sam bym głosował). Była dla niego za mało radykalna, więc w 1922 odszedł do komunistów. Byli dla niego za mało radykalni, więc w 1928 odszedł do trockistów. Byli dla niego za mało radykalni, więc w 1940 założył własny ruch tzw. trzecioobozowców.
Trzecioobozowcy byli tak radykalni, że po 30 latach przekształcili się w neokonserwatystów. Droga rozumowania była mniej więcej taka: największym zagrożeniem dla marksizmu jest jego moskiewska imitacja, więc jedynym zbawieniem dla lewicy jest amerykańska skrajna prawica, która na razie rozwali Wietnam, jak Marks da, może też i Moskwę.

Paul Johnson w latach 50. był bardzo radykalnym lewicowcem, który z lewicą wiązał nadzieję na to, że zabroni ona występnych i lubieżnych rozrywek, którymi kapitalistyczny przemysł rozrywkowy ogłupia masy. Z tych – wciąż jeszcze lewicowych – pozycji Johnson napisał swój słynny tekst „The Menace of Beatlism” o tym, jak rokendrol zagraża cywilizacji.
Po 1968 Johnson czuł się na lewicy coraz bardziej osamotniony, grawitował więc na prawo i po dojściu do władzy Margaret Thatcher, zadomowił się na skrajnym skrzydle konserwatystów. Tu napisał szereg głupkowatych książek, w Polsce sprzedawanych jako „historyczne”. Dzielnie walczy o prawicową edukację, zwłaszcza jeśli chodzi o zwalczanie Darwina i obfite tradycje katolickiego BDSM.

Horst Mahler był kimś więcej, niż tylko obrońcą grupy Baader-Meinhof. Pomógł Baaderowi uciec z więzienia z 1970 i dołączył do ugrupowania. Z obrońcy stał się szybko oskarżonym. W więzieniu przeszedł najpierw na maoizm a potem na volkizm.
Volkizm to ruch skrajnie prawicowy specyficzny dla Niemiec – volkistowska partia DNVP razem z chadecką Zentrumpartei tworzyły historyczną koalicję, która stworzyła gabinet kanclerza Hitlera. Po wyjściu z więzienia Mahler zrobił więc ostatni logiczny rzut beretem i przystąpił do neonazistowskiej NPD.
Obecnie znów siedzi za kratkami, tym razem za notoryczne zaprzeczanie holocaustowi. Zasadniczo jestem przeciwnikiem karania za to, ale w tym przypadku nie mogę się powstrzymać przed złośliwym „chłe chłe chłe”. Choćby dlatego, że to świetna puenta.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz