Zagubiony gościniec (NP 94)


Cóż się lepiej nadaje do słuchania w samochodzie pędzącym nocą przez USA, jeśli nie „I’m Deranged” Davida Bowie, utwór na zawsze w mojej wyobraźni pożeniony z filmem „Zaginiona autostrada” Davida Lyncha? Rzeczywiście, tutaj często malują drogi na żółto, tak jak w czołówce filmu, tyko że żeby linie na drodze przesuwały się równie szybko, trzeba jechać ze sto dwadzieścia mil na godzinę. Trochę bym się bał, bo tu podobno bardzo okrutne sądy mają.
Udało mi się kiedyś sprowokować Lyncha do wyjaśnienia „co poeta chciał przez to”. Powiedział, że inspiracją był dla niego proces OJ Simpsona, a konkretnie informacja, że w dzień po morderstwie OJ grał w golfa.
Jak człowiek, który zrobił coś takiego, może trafić kijem w piłkę? Czasem w ludzkim umyśle przepalają się bezpieczniki, zbyt intensywne doznania nie zostają zarejestrowane. Simpson mógł subiektywnie nie pamiętać tego, że zamordował żonę – podobnie w filmie w umyśle Billa Pullmana znikają wspomnienia morderstwa, pojawia się zamiast tego opowieść o sympatycznym, szlachetnym chłopaku.
Korzystając z tej okazji pozwolę sobie wyrazić ogólny żal na skłonność do tłumaczenia słowa „highway” na „autostrada”. Pal sześć gdy chodzi o filmy, ale zabrałem sobie na tę wyprawę trochę przewodników przetłumaczonych z angielskiego przez kogoś, kto nigdy nie był w USA, uparcie więc „two lane highway” tłumaczył na „dwupasmową autostradę”.
„Dwupasmową” nazywamy w Polsce (niezbyt poprawnie) drogę o dwóch jezdniach i przynajmniej dwóch pasach ruchu w każdą stronę. „Two lane highway” oznacza tymczasem zwykłą drogę typu 1×2 – czyli jedna jezdnia z jednym pasem fte i jednym wefte. Jeśli czytają tego bloga polskie redakcje przewodników, poprawcie to w przyszłych wydaniach, na litość boską.
„Highway” oznacza po prostu główną drogę, taką którą się wyrusza w dalsze podróże – jak w powiedzonku „my way or the highway” („akceptuj moje zasady albo idź sobie gdzieś bardzo daleko”). Słowo występuje w angielskim od czasów średniowiecza i stąd inne polskie tłumaczenie – „gościniec”.
W USA nie mają słowa nadającego się 1:1 na przetłumaczenie autostrady (Brytole mają przynajmniej „motorway”). Najbliższym odpowiednikiem jest moim zdaniem „interstate”, choć pozostaje wtedy problem dróg o standardzie autostradowym, nie włączonych do sieci „interstate”.
Skłonność do robienia autostrady z „highway” wynika chyba z naszego podświadomego przekonania, że w Ameryce wszystko musi być większe, lepsze, szlachetniejsze niż u nas. Gdy w piosence słyszymy słowa „Get your motor runnin’/head out on the highway”, wyobrażamy sobie oczywiście drogę co najmniej w profilu 2×6.
Tymczasem w roku 1968, gdy pisano tę piosenkę, ich sieć autostrad była jeszcze tak dziurawa jak, nie przymierzając, nasza – oficjalnie zakończenie budowy rozpoczętej w roku 1956 ogłoszono dopiero w roku 1992, razem z otwarciem ostatniego odcinka I-70 w Colorado. Bardzo możliwe więc, że bohater piosenki swojego Harleya kieruje na drogę o standardzie gorszym nawet od gierkówki.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz