Jezus, komuch i homar

Bliskie sercu każdego chyba bywalca tego bloga słowo „rock” ma w języku angielskim podwójną etymologię. W jednym znaczeniu, „kamień” lub „skała”, pochodzi z średniowiecznej łaciny. Słowo to słychać w naszym narodowym eposie, w którym jeden z bohaterów wspomina przygodę przeżytą w cieniu skały, którą „Sycylyjanie zwą Birbante Rokko”.
Drugie znaczenie związane jest z etymologią nordycką i nawiązuje do słowa „rykkja” oznaczającego gwałtowny ruch. W angielskim przeszło to do czasownika „rock” w sensie „kołysać”. W roku 1951 czarna grupa The Dominoes nagrała przebój „Sixty Minute Man”, w którym w ramach erotycznego innuendo mowa jest o kołysaniu i obracaniu pięknych pań.
Tak powstał nowy rzeczownik, za sprawą którego właśnie słowo „rock” jest tak bliskie naszym sercom. Jednak wciąż istnieje też starszy rzeczownik oznaczający kamień lub skałę. Pozwala to na semantyczny chaos zwany poezją. Listopadowy ranking poświęcę piosenkom odwołującym się do tej gry w sposób być może nie dla każdego oczywisty.


Na dobre sto lat przed Elvisem osadnicy jadący na zachód po szlaku Orgeonu ochrzcili dwie dziwne formacje skalne „Skałą Sądu” i „Skałą Więzienia”. Podobno „Skała Sądu” przypominała budynek sądu w St Louis.
Nie wiem w jaki dokładnie sposób nazwa sąsiedniej skały zainspirowała scenarzystę Nedricka Younga do napisania historii o więźniach. Aczkolwiek zważywszy, że autor był lewicowcem wpisanym na czarną listę w czasach maccartyzmu (dostał Oscara, ale nie mógł go odebrać, bo oficjalnie nie istniał), skojarzenia wydają się naturalne.


Dwa tysiące lat temu pewien żydowski architekt odkrył, że pałace należy stawiać na skale będącej opoką, w żadnym wypadku zaś nie na piasku. To odkrycie, utrwalone przez Mateusza i Łukasza, weszło do kanonu literackiego.
Jakże uboga tekstowo jest polska piosenka na ten temat w porównaniu z grą słów Marka Knopflera. Podmiot liryczny jego piosenki chce się zastosować do porad żydowskiego architekta, ale kusi go też swobodnego życie rokendrolowca.
„Gonna live on solid rock” – deklaruje, ale z kontekstu wynika na zmianę, że chodzi albo o ustatkowane życie na bardzo konkretnej opoce, albo o solidne rokendrolowanie, zupełnie jak u bohatera piosenki „Sixty Minute Man”.


Na koniec piosenka, którą za sprawą swoich wybitnie porypanych gustów uważam za jeden z najfajniejszych tanecznych hitów evah. Piosenka opowiada o homarze skalnym, zwierzątku naprawdę występującym u wybrzeży Australii.
Uwielbiam zwłaszcza ten moment, w którym Fred Schneider wymienia różne morskie i plażowe stworzenia (jak np. „bikini whale”), a Cindy Wilson i Kate Pierson imitują ich odgłosy.
Honorejbl menszyn przyznaję piosence „Hard As A Rock” grupy AC/DC. W podmiocie lirycznym zły sposób prowadzenia pewnej kobiety – niewątpliwie budującej swe zamki na wyjątkowo sypkim piasku – wywołuje erekcję. Solidną jak twarda, mocna opoka, której wichry ni burze, etc.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz