Stan wojenny jako gra marki Capcom

Z okazji okrągłej rocznicy nienadania w Polskim Radiu płyty AC/DC „For Those About To Rock” (Wojtek, historia Ci może wybaczy, ale u mnie masz przegwizdane), chciałbym zaprosić PT blogokomentatorów do wpisywania się ze swoimi interpretacjami zakończenia najnowszej powieści Jacka Dukaja.
Blogonotkę nietypowo dzielę na dwie części – pod kreską jest moja interpretacja zakończenia, nad kreską jest część bezspojlerowa. Nikomu nie spalę puenty Dukaja wyrażając swój osobisty pogląd na stan wojenny. Otóż jajako marksista uważam, że był on Historycznie Nieunikniony.
W roku 1981 świat nie był jeszcze gotowy na wolną Polskę. Poganianie historii kończy się zawsze tragedią albo farsą, jak dwie przedwczesne republiki francuskie. Można się tylko cieszyć z tego, że stan wojenny przebiegł relatywnie bezkrwawo, jak na typowy poziom brutalności tłamszenia niepokojów wewnętrznych przez państwa europejskie przed rokiem 1989.
Jednocześnie stan wojenny był wielką narodową traumą. Zamroził życie społeczne i kulturalne, niszcząc nie tylko ruch związkowy, ale także na przykład polski komiks czy polską rozrywkę telewizyjną. Zapłaciliśmy za niego słoną cenę w kapitale ludzkim i społecznym.
Popkultura przyzwyczaja nas do patrzenia na takie traumy w prostym manichejskim schemacie. Albo będzie happy end i ze iiwil nazis zapłacą za swoje grzechy, albo mamy dystopię świata pozbawionego nadziei, jak u Orwella.
Stan wojenny nie pasuje do tego schematu, bo happy end nadszedł, ale zły. Po pierwsze, był spóźniony o osiem cholernie długich lat. Po drugie, ze iiwil commies nie ponieśli żadnej widocznej kary – za to my dostaliśmy rekompensatę, czyli przeciętną pensje na poziomie tysiąca dolarów miesięcznie (w 1981 roku osobę o takich zarobkach uważaliśmy za krezusa).
Pisząc niedawno przy innej okazji o grach komputerowych firmy Capcom przypomniałem ich system skłaniana graczy do przechodzenia tej samej gry po raz kolejny przez podsuwanie mu coraz lepszych zakończeń – złego, złego z plusem, dobrego, dobrego z plusem itd. Im dokładniej wiemy, o co chodzi w danej grze, tym lepszy możemy osiągnąć rezultat (np. nie tylko uratować świat przed zagładą, ale jeszcze dodatkowo zrealizować jakąś poboczną misję).
Stan wojenny to taka gra zakończona na „złe z plusem”. Nie uniknęliśmy dekady marazmu i bezprawia, ale uniknęliśmy rozlewu krwi na masową skalę. To i tak dobrze, bo w „Polish History” graliśmy w zeszłym stuleciu na poziomie „Hurt Me Plenty”, ciągle wyskakiwały komunikaty „game over, moron – you failed to protect the civilian population”.
No i u Dukaja…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz