Duch Technobloga nie ginie w portalu!

Nie ma takiej dyskusji, której nie można poprawić linkiem do Moronaila. Jakiś czas temu ukazał się tam komiks porównujący granie na pececie z graniem na konsoli.
Jak widać po pierwszym kadrze, dowcip polega głównie na tym, że granie na konsoli wiąże się z różnymi uciążliwościami, które zaczynają się już na etapie kupowania gry. A na pececie wszystko wygląda tak: „click”.
Ostatni obrazek przynosi puentę. Nie lubię tłumaczyć puent, ale inspiracją do tej blogonotki są teksty z portalu, których autorzy może tu zerkną, a więc trzeba przykroić pod ich percepcję.

Dowcip, drodzy koledzy portalowcy, polega na tym, że z jednej strony na konsoli kupienie gry to przeważnie nie jest jedno „klik”. Z drugiej strony, konsolowy multiplejer to jedyna w swoim rodzaju rozrywka towarzyska.
Na czym polega nowość iPada? Na tym, że giercowanie na nim łączy wszystkie zalety peceta – i wszystkie zalety konsoli.

To jest konsola, na którą gry się kupuje przez jedno „click”.
Mówiąc ściślej, domyślnie to są dwa kliknięcia – jednym wybieramy, drugim potwierdzamy.
Można wyłączyć i ja nawet na początku wyłączyłem, ale potem przez pomyłkę zamiast piosenki „To Lose My Life” White Lies kupiłem cały album. Więc teraz zawsze na wszelki wypadek czytam treść okienka przed kliknięciem na potwierdzenie.
Kolega Cieślak wyższość imitacji iPada – których niewątpliwie zobaczymy teraz cały wysyp – widzi w tym, że tam nie ma jednego sklepu z aplikacjami, w którym zakupy się robi przez jedno „click”. „Bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się wizja świata, w którym ktoś odgórnie decyduje, jakie aplikacje mogą być instalowane, a jakie nie” – pisze.
A mi się podoba wizja świata, w którym w elektronicznym gadżecie najważniejsza jest wygoda obsługi, a nie ideologia Free Software.
Przy tekście kolegi Koryszewskiego miałem jeszcze więcej ubawu, bo pokazał on, że duch ś.p. Technobloga jest wciąż żywy w portalu. Gdy wyszedł iPhone, technoblog uznał go za „porażkę”. Z iPadem przecież nie może być inaczej!
Kolega Koryszewski rozważa możliwośc giercowania na iPadzie, ale demaskatorsko pyta: „Pozostają więc gry z iPhone’a, tylko że skoro można je mieć na iPhone’a, to po co kupować iPada?”.
Wyjaśnię: niektóre gry, które wyszły już teraz, wyraźnie proszą o większy ekran („Sim City”). Znacznie mocniejszy procek będzie z pewnością kusić deweloperów do wypuszczania gier w wersjach wyłącznie na iPada, tak jak już teraz są ekskluziwy dostępne wyłącznie na Ajfona.
Zasadniczy błąd takich tekstów leży oczywiście w podejściu autorów, którzy spodziewali się tabletu mogącego zastąpić komputer. Nie będę sprzedawać Macbooka po to, żeby kupić iPada. Nadal mój główny komputer będzie miał fizyczną klawiaturę, aluminiową obudowę i piętnaście cali ekranu.
I niestety dwa kilo z okładem. Dlatego ucieszę się z możliwości by np. na prezentację zabrać iPada, a nie Macbooka. Takoż na krótki wyjazd, podczas którego wystarczy mi okrojony komputer jako internetowy komunikator i narzędzie do przenośnej rozrywki.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz