Sie hören (101)

Napisałem kiedyś popkulturowy esej „Ze lengvidge”, w którym analizowałem stereotyp fikcyjnego języka niemieckiego przedstawionego jako angielski z przesadzonym akcentem. Po poddaniu go dobrowolnemu peer review nie jestem z niego do końca zadowolony, więc wciąż jeszcze go nigdzie nie publikowałem.
Temat sam w sobie wydaje mi się ciekawy i kiedyś do niego zamierzam wrócić. O ile bowiem istnieją w popkulturze stereotypy przesadzonych akcentów – że wspomnę piosenkę „Mambo Italiano”, żarty z języka Engrish czy dowolną filmową kreację Olivieha Mahtineza – tylko co do niemieckiego jest tak, że popkultura systematycznie udaje, że ten język w ogóle nie istnieje.
Kiedy popkultura pokazuje np. Amerykanina wśród Japończyków, to będzie to mniej więcej zrozumiałe, że Japończycy do niego mówią w Engrish („please lip my stockings, mister Bob Harris!”). Ze sobą będą jednak rozmawiać po japońsku lub w najgorszym wypadku, w jakiejś generycznej imitacji języka ogólnoazjatyckiego.
Niemcy tymczasem systematycznie pokazywani są, jak w „ze lengdvidge” rozmawiają ze sobą. Na przykład w RTCW możemy podsłuchać jak jeden NPC mówi do drugiego: „Schnell! Ve have only zixty zekondz left!”.
Tercet Zucker-Abrahams-Zucker to mistrzowie analizowania stereotypów, w swej przedniej komedii „Top Secret” rozebrali więc motyw „ze lengvidge” na czynniki pierwsze. To jedyny znany mi film, w którym „ze lengvidge” występuje w formie pisemnej: wielbicielki amerykańskiego mistrza rokendrola Nicka Riversa witają go transparentem „Velcome Neek”.
Wiem już chyba, czego brakowało mi w moim eseju. Nie uwzględniłem w nim w ogóle absolutnego króla i mistrza nad mistrze „ze lengvidge” – Tilla Lindemanna. A to jednak wstyd, bo pisałem ten esej mniej więcej na etapie płyty „Reise, Reise” (a więc już wtedy ich uwielbiałem).
„Ze lendgvidge” wydaje mi się kluczem do analizy piosenki, którą kalifornijskie waginy sprzedały mi jako „P***y”. Jego wulgarność byłaby niestrawna, gdyby zaserwowano ją saute. Czym dla surowej ryby sos Kikkomana, tym dla tej piosenki jest kpina ze stereotypowej niemieckości.
Czuję, że jeśli do tego wrócę, nowy tytuł będzie brzmieć „He can’t get laid in Germany”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz