Manipulacja „Wyborczej” zdemaskowana!

Gugiel mi świadkiem, że nie zanudzałem dotąd czytelników bloga autopromocyjnymi notkami typu „przeczytajcie mój jutrzejszy artykuł”. Ograniczam się z tym tylko do naprawdę ważnych wydarzeń, typu książka albo rozpoczęcie zajęć na SWPS. No bo w końcu blog jednak jest trochę jak pamiętnik i trudno mi pisać o czymś innym, kiedy rozpiera mnie duma i radość z jakiegoś osiągnięcia.
Nie zawracałbym więc głowy tym, że napisałem opowiadanko sajens fikszyn, gdyby nie to, że ukaże się w Londynie w języku angielskim (przekład Danusia Stok). Juhuuu!
Opowiadanko ukaże się w tomiku, o którym pisałem już w „Wyborczej”. Chcąc jakoś wybrnąć z kwestii konfliktu interesów, pominąłem siebie w tym tekście. Proszę zobaczyć, jak działa MANIPULACJA WYBORCZEJ: piszę „wśród polskich autorów znajdziemy m.in. Jacka Dukaja i Piotra Szulkina”.
Polskich autorów w rzeczywistości jest trzech: Dukaj, Szulkin i Jors Truli. Opowiadanie Dukaja nie jest tak naprawdę premierowe, znają je czytelnicy naszej edycji dzieł zebranych oraz informatora zajdlowskiego. Za to będzie je teraz można przeczytać po angielsku, co oznacza wzrost wydanych angielskich przekładów Dukaja o 100%.
Szulkin przedstawia bohatera „Golema” w świecie przypominającym „Pamiętnik znaleziony w wannie”. Ja zaś – jako polski patriota – postanowiłem przypomnieć anglojęzycznemu czytelnikowi pionierską rolę Lema w rozważaniach nad rzeczywistością wirtualną (aka „machiną fantomatyczną”).
Opowiadanie pisałem w wolnych chwilach od pisania książki (i to widać – akcja dzieje się w baudrillardowskich symulakrach Las Vegas i Nowego Jorku). A że książkę pisałem zarywając weekendy, to zostało mi zarywanie sobotnich wieczorów.
Stąd moja blogowa aktywność w chwilach, w których – tak to sobie wyobrażam z ich blogów – Braineater, Śledziu czy Radkowiecki uczestniczyli w jakichś Niewyobrażalnie Wypasionych Imprezach. No ale przynajmniej tyle z tego mam, że się na blogu pochwalę.
Poniżej fragment opowiadania. Zaszyfrowany jako ROT13, bo życie fana science-fiction nie powinno być zbyt łatwe!

“Ercrng nsgre zr.  ‘Fgnavfłnj Yrz’ . . .”
“Fgnavfynh Yrz . . .”
“Abg ‘Fgnavfynh’.  Fgn-av-fłnj,” – V rzcungvpnyyl oebxr hc gur flyynoyrf.
“Fgnavfyni Yrz . . .”
“Gung’yy unir gb qb.  ‘. . . jnf n Cbyvfu jevgre bs fpvrapr-svpgvba jub va avargrra fvkgl-sbhe pbagrzcyngrq iveghny ernyvgl”.
“Fgnavfyni Yrz jnf n Cbyvfu jevgre bs fpvrapr-svpgvba jub va avargrra fvkgl-sbhe pbagrzcyngrq iveghny ernyvgl,” erpvgrq gur zna.
“V’z tynq.  V ubcr lbh’er tbvat gb erzrzore gung sbe gur erfg bs lbhe yvsr,” – V fzvyrq naq chyyrq gur gevttre.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz