Now Playing (107)


Wybory sprawiły, że stanowczo za dużo na moim blogu o polityce. Jakbym nic nie czytał, nic nie oglądał, w nic nie grał, niczego nie słuchał.
Ale tak to jest z blogującymi dziennikarzami – czytam na zmianę „Łzy mojego ojca” Updike’a (to był naprawdę geniusz literacki, sam mam chwilami łzy w oczach) i „Kod Brytania”, no ale o jednym i o drugim chcę coś napisać za wierszówkę, więc na razie nie chcę palić na blogu.
Gram w „Bioshocka” i nawet chciałem się włączyć w tę zletka vo duyen portalową dyskusję „czy gry mogą być poważną sztuką”, ale tekst o „Bioshocku” przed wyborami i tak byłby odebrany jako paszkwil na korwinizm (dla niegrających: gra dzieje się w świecie, w którym filozofię Ayn Rand wcielono na serio).
W tej sytuacji w ramach przyczyniania się do upadku szkolnictwa wyższego, wyjątkowo bezczelny plagiat, czyli blogonotka zainspirowana pracą na zaliczenie semestru. Tematem były stereotypy w wybranym teledysku i jedna ze studentek wybrała piosenkę, która za mną od tego czasu wciąż chodzi (choć natychmiast ściągnąłem z ajtjunsów bardziej taneczną wersję „Dahlback and Dahlback Mix”).
W teledysku przepiękn(y)a szwedzk(i)a drag queen Rickard Engfors występuje dla publiczności, która stereotypowo wydaje nam się być całkowicie nieprzygotowana na zabawy genderonautyczne.
Zabawne, że każdy w tej publiczności widzi kogoś innego – wyguglałem tekst, w którym Amerykanin uznaje, ze to impreza Legionu Amerykańskiego („Since The Knife is Swedish, we’ll have to assume there’s a Legion over there-or is it talent night in Bulgaria, or what’s the deal?”).
Bywalcy tego bloga z pewnością skojarzą scenerię teledysku z różnymi przewijającymi się tutaj fikcyjnymi miejscowościami-symbolami antymodernizacyjnej Polski B, typu Myciska Niżne. Widzimy w tej widowni legendarnego Pana Ziutka – choć skoro to Szwecja, to jeszcze na dokładkę będzie paru emigrantów z kraju, w którym żyje się jeszcze gorzej niż w „fucking jävla kuk-Åmål”. Może nawet jakiś polski hydraulik?
Rickard Engfors wydaje się do tego świata nie pasować jeszcze bardziej, niż agent Smith do australijskiego interioru. Reakcja publiczności początkowo jest lodowato nieprzyjazna, ale nieoczekiwanie jeden z wyjątkowo chamowato wyglądających dresiarzy zaczyna tańczyć (rzekomego dresiarza gra Olof Dreijer, który stanowi instrumentalną połowę duetu The Knife – jego siostra Karen, czyli połowa wokalna, siedzi na sali i zostaje jedyną osobą, której do końca to wszystko się nie podoba).
Reszta bułgarskich legionistów w Szwecji zaczyna jednak reagować pozytywnie. Znikają bariery klasowe, etniczne i genderowe. Znikają wrogie spojrzenia. Zostaje integrująca zabawa.
„And everybody’s praying that Arafat, Bush and Sharon will download this video and cut loose together” – pisze zacytowany powyżej Richard Van Camp, uniemożliwiając mi wymyślenie dowcipniejszej puenty.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz