Mama i tata na Europride


Zrozumienie, o co chodzi „Fundacji Mamy i Taty” protestującej przeciwko Europride, trochę mnie przerasta – oni się boją tego, że ich dzieci dowiedzą się, że geje istnieją? A może tego, że jak tylko taka parada przejdzie ulicą, ojcowie i matki masowo powychodzą z szaf, przez co ich dzieci staną się dziećmi gejów i lesbijek?
Beats me. Wyjaśnię więc, dlaczego popieram paradę homo z punktu widzenia hetero.
Kiedy jeszcze byłem młodym rodzicem, uderzało mnie to, jak swobodnie rodzice małych dzieci mogą się czuć w metropoliach opanowanych przez cywilizację śmierci takich jak Paryż, Berlin czy Wiedeń.
W Polsce panowała wtedy kultura, której ostatnie niedobitki ujawniły się przed laty przy podobnej dyskusji na moim blogu w postach komentatorki o ksywce Pellerina: „Ja kiedy chciałam iść do knajpy to dzieci zostawiałam z mamą/teściową/starszą córką…”.
Słowem, nie ma mowy o tym, żeby rodzina poszła gdzieś razem, bo po prostu lubi razem spędzać czas. Jeśli matka chce wyjść z domu, dziecko musi zostawić z niepracującą babcią (jeśli nie ma takiej babci – to już jej wina). Jeśli ktoś chce się napić piwa, to tylko w specjalnym smutnym barze dla złamasów, jak w „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”.
A w cywilizacji śmierci tak wspaniale siedziało się wieczorem w knajpianych ogródkach z całymi rodzinami Włochów czy Francuzów, gdzie wśród brzęku sztućców i kieliszków słychać też było dziecięce zabawy. A gdy jakieś niemowlę zaczynało płakać, goście prześcigali się w robieniu dziwnych min i odgłosów, żeby je uspokoić i dać matce trochę pożyć normalnym życiem!
Tak się składa, że w tych samych cywilizacjośmierciowych metropoliach na ulicy często zdarzał się widok spacerujących mężczyzn, którzy trzymali się za rękę. Albo nawet, God forbid, całowali. I doszedłem do wniosku, jest tu bezpośredni związek przyczynowy.
Po prostu społeczeństwo, które tolerancyjnie traktuje rodzinę z małym dzieckiem, to także społeczeństwo tolerancyjnie traktujące gejów czy lesbijki. Bo to po prostu społeczeństwo wyżej stawiające ogólną zasadę „spędźmy przyjemny wieczór” od zasady „sprawdzajmy wszystkim dopasowanie do heteronormatywnych wzorców”.
Teraz już nie mam małych dzieci. Ale to się wiąże z tym, że coraz w większym stopniu jestem osobą po czterdziestce. Dlatego zaczynam się bać osób mówiących na przykład, że nie zgadzają się na to, by geje publicznie się całowali, bo brzydzi myśl o tym, jak nieestetycznie wygląda gejowskie współżycie.
Jak ktoś ma takiego szmergla, że na widok całującej się pary obsesyjnie sobie usiłuje wyobrazić „jak oni to robią” (miast odwrócić wzrok, jak sugerowałyby to politpoprawne dobre maniery), to oczywiście przeszkadzać mu też będzie całująca się para po czterdziestce. Albo po pięćdziesiątce. Strach nawet pomyśleć o parze po sześćdziesiątce.
Jeśli przeszkadzają mu geje, to pewnie przeszkadzać mu też będzie takie małżeństwo, które już odchowało dzieci. Od niego też będzie żądać, żeby nie obnosiło się ostentacyjnie ze swoją orientacją. Bo kto to widział, żeby osoby po pięćdziesiątce się trzymały za rękę w miejscu publicznym? To gorsze od młodych lesbijek przecież.
Na apel fundacji taty i mamy odpowiedziałbym więc tak: drogi tato, droga mamo, wyluzujcie. Idźcie razem z potomstwem do jakiejś knajpy z ogródkiem. Zidentyfikujcie najbardziej nieestetyczną parę w zasięgu wzroku (homo czy hetero, wszystko jedno) i pomyślcie, że są ludzie, dla których wy też jesteście tacy paskudni. Albo będziecie za 20, 30 lat.
Co w związku z tym? Chcecie o tym z nimi dyskutować? Ale po co, nie można przecież nikogo przekonać do uznania czegoś za estetyczne lub nieestetyczne?
Proponuję prostsze rozwiązanie, przećwiczone przez naszych sąsiadów w Unii. Nie gapić się na ludzi, którzy się całują. Niezależnie od tego, czy są dla nas estetyczni czy nie. Uszanujmy ich prawo do szukania szczęścia na swój sposób.
Celem parady jest popularyzacja tego szacunku. Droga mamo, drogi tato, my też na tym skorzystamy, bo nie ma pary tak bardzo stuprocentowo heteronormatywnej, żeby żadna zdewociała moherowa babcia się nie miała do czego przyczepić. „Kto to widział, za ręce się trzymać, obraza boska…”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz