Obiektywna niższość prawicy

Prawicowi publicyści jeden po drugim odkrywają ostatnio w Kaczyńskim to, co ludzie rozsądni widzą w nim od 20 lat. Dużo mam z tego chichrenfreude, ale mając swoje lata wiem, że prawica przeżywa to nie po raz pierwszy. Te 20 lat temu takim samym nieomylnym strategiem (potem zajadle zrzucanym z piedestału) był dla niej Lech Wałęsa.
Sięgnąłem po najbardziej aberracyjny eksponat – polecam wszystkim poszukiwaczom prawicowego lolkontentu – jakim była broszura Piotra Wierzbickiego „Bitwa o Wałęsę”. Wierzbicki wyrażał w niej miłość i uwielbienie swojego kandydata na prezydenta (wówczas, przypominam, traktowanego jako mąż opatrznościowy przez praktycznie całą polską prawicę, od dzisiejszego konserwatywnego skrzydła PO po ludzi dziś będących na prawo od PiS – wtedy Niesiołowski i Jurek byli zresztą w jednym ugrupowaniu).
Już za paręnaście miesięcy Wierzbicki – razem z Kaczyńskim zacznie zaciekle zwalczać Wałęsę. Już za paręnaście lat Wierzbicki – razem z Michnikiem – zacznie zwalczać Kaczyńskiego.
Broszura jest o tyle zabawna, że Wierzbicki przyznaje się w niej do tego, że jego też czasem ogarniają wątpliwości co do nieomylnego geniuszu jego przywódcy. Ale tak jak zakochany nastolatek nawet ewidentne wady obiektu swoich uczuć przekłada na zalety („jest taka szalona!”), tak samo Wierzbicki każdą wątpliwość rozstrzyga na korzyść Wałęsy.
Najpierw zdębiałem jak wszyscy. A potem walnąłem się w czoło. Zaskoczył, zbił z pantałyku, zrobił ruch, jakiego nie oczekiwano…? Hurra, brawo, niech żyje nieprzewidywalny Wałęsa, tego właśnie potrzeba Polakom: faceta, który działa w sposób nieprzewidywalny, nie dający się namierzyć przez przeciwnika” – pisze.
Nie przeszkadza mu to kilka stron dalej deklarować, że Wałęsa „jest wyrachowanym, beznamiętnym realistą (…) reaguje logicznie, zgodnie z jasnymi regułami, jak komputer”. Biedni pececiarze – im „komputer” kojarzy się z czymś, co „działa w sposób nieprzewidywalny” i zawsze umie „zbić z pantałyku” użytkownika…
Podobnie niemądre teksty o Kaczyńskim od 5 lat produkowali (lub zatwierdzali do druku) Lisicki, Ziemkiewicz, Michalski, Janke. Jednak tylko Michał Karnowski i jego krążący po internecie tekst o „żelaznym kanclerzu” przelicytował Wierzbickiego w uniżonym samoośmieszeniu – najfajniejsze w Karnowskim przecież jest to, że on to napisał w styczniu 2007, kiedy tysiącletniej Czwartej Rzeczpospolitej zostało już jakieś pół roku.
Ale nawet te jej agonalne drgawki, jak podsłuchy, oskarżenia i przedwczesne wybory niektórzy uparcie interpretowali jako przejaw geniuszu wielkiego stratega, który specjalnie przegrywa te wybory, żeby wygrać następne (itd.).
Mamy tutaj asymetrię, którą można się posłużyć dla zbudowania obiektywnego dowodu na to, że polska prawica jest po prostu głupia. Ona wciąż szuka jakiegoś zbawcy i męża opatrznościowego (poza Wałęsą i Kaczyńskim bywali to m.in. mecenas Olszewski a nawet, believe it or not, Hanna Gronkiewicz-Waltz).
Na prawicy ludzie skądinąd zdawałoby się nawet inteligentni, widzą wprawdzie oczywiste wady tego męża opatrznościowego – ale tym rozpaczliwsze piszą eseje, w których przedstawiają je jako zalety („robi głupstwa? to świetnie, bo jest nieprzewidywalny!”, itd.). A potem regularnie nadchodzi moment nieuchronnego rozczarowania, kiedy dostrzegają w nich to, co my widzieliśmy od samego początku.
Na przykład nagle odkrywają, że Kaczyński to mściwy paranoik, który nawet jeśli na chwilę zyska poparcie – to zaraz je zmarnuje jakimś samobójczym manewrem. Najczęściej na tle chorobliwej nieufności do kogoś tam.
Nie przypominam sobie podobnych sytuacji po naszej stronie barykady. Tusk to nie jest dla mnie żaden heros czy mąż opatrznościowy, widzę jego wady, ale wszystko czego od niego chcę, to żeby budował te cholerne autostrady. Buduje? Buduje. No i super, no i nie muszę już dorabiać teorii, że to świetnie, że toleruje Gowina.
PS. Od słynnej deklaracji o tym, że w ciągu 500 dni zacznie się budowa 1000 km autostrad i ekspresówek, ruszyła budowa 161 km. Z 89 rozliczałem tutaj, od tamtej notki doszło 43 km S3 Międzyrzecz-Sulechów (23 lipca) oraz 29 km S5 pod Rawiczem (30 lipca).

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz