Amerykanie wolą Szwecję


Chciałbym tą notką zwrócić uwagę na fascynującą publikację z zakresu nauk społecznych, którą wyczaiłem ostatnio w interwebsach. Polecam ją zwłaszcza odwiedzającym tego bloga humanistom, a ponieważ pojawia się w niej proste pojęcie statystyczne, zacznę od jego przystępnego wyjaśnienia (sorki dla ścislaków, przeskoczcie od razu do taga [/tutorial], no chyba że chcecie mnie zmasakrować w peer review).
[tutorial kwantyli]
Kwantyle to sposób statystycznego opisywania populacji. Przeciętny człowiek styka się z nimi najczęściej podczas opisu noworodka. Noworodek, który wagowo lokuje się w najwyższym decylu, należy do 10% najcięższych noworodków w danym okresie.  Najniższy decyl to 10% najlżejszych (zapewne głównie wcześniaki).
Mam nadzieję, że intuicyjnie oczywiste jest już dla wszystkich, jakie noworodki są w drugim decylu, trzecim itd. Oczywiste jest też to, że wszystkich decyli jest dziesięć, tak jak wszystkich centyli jest sto.
Decyle i centyle to odmiany różnych kwantyli. W tej notce zajmować się będziemy kwantylem zwanym kwintylem. Autorzy postanowili dzielić populację na pięć fragmentów być może specjalnie dla tej gry półsłówek. Sam bym tak zrobił na ich miejscu.
[/tutorial]
Michael Norton i Dan Ariely przeprowadzili badanie genialne w swojej prostocie: sprawdzili w statystykach, jaka część amerykańskiego majątku należy do pięciu różnych kwintyli populacji. Rzeczywiste dane porównali z badaniem opinii publicznej – pytając wylosowanych respondentów o to, jak im się wydaje, że ten rozkład z grubsza wygląda.
Dla dopełnienia obrazu zapytali ich jeszcze o to, jaki rozkład uznaliby za idealny. I dorzucili do porównania Szwecję.
Wyniki są niesamowite: Amerykanie za ideał uważaliby społeczeństwo bardziej egalitarne od Szwecji. Nie mają zielonego pojęcia o tym, w jak bardzo nieegalitarnym społeczeństwie żyją naprawdę.
Amerykanom wydaje się, że do dolnych dwóch kwintyli należy 10% amerykańskiego majątku. W rzeczywistości do dolnych dwóch kwintyli – a więc do 40% społeczeństwa – nie należy w praktyce nic (dokładnie odpowiednio 0,2% i 0,1%), dlatego odpowiednich kolorów nie widać na wykresie.
Wykres rzeczywistej dystrybucji startuje od trzeciego kwintyla, czyli ludzi o przeciętnym majątku. Amerykanom wydaje się, że średnia jedna piąta ma na własność mniej więcej jedną piątą – w rzeczywistości ma zawrotne 4 procent.
Pozostałe 95% Ameryki dzielą między siebie dwa górne kwintyle. W tym 84% zgarnia pierwszy kwintyl. Amerykanie naiwnie spodziewają się, że górna cząstka trzyma łapę na zaledwie 59%, a za ideał uważaliby 32%.
Nie wiem, czy ktoś robi podobne badania dla Polski, ale wyniki zapewne byłyby zbliżone.
Ten wykres świetnie pokazuje ślepotę klasy średniej, która w każdej dyskusji o podatkach zachowuje się, jakby jechała na jednym wózku z Warrenem Buffettem. Zawsze więc poprzemy reformy podatkowe, na których górny kwintyl dostanie w prezencie nowe Lamborghini, my – w najlepszym wypadku – nowego Ajfona, a dolne 60% populacji dostanie od nas to co zwykle.
Czyli środkowy palec z przepięknym manikjur.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz