Nasi górą w sondażu!

The Colbert Report Mon – Thurs 11:30pm / 10:30c
Cheating Death – Snus & Placebo Effect
www.colbertnation.com
Colbert Report Full Episodes 2010 Election March to Keep Fear Alive

W dzisiejszej papierowej „Wyborczej” mamy wreszcie dyskusję o zakazie palenia – po raz pierwszy od wejścia ustawy pojawiły się nieśmiałe głosy popierające zakaz. W tym mój! Hura!
Odpowiada mi jednak czytelnik, pan Adam Kożuchowski oburzony tym, że palenie kojarzy mi się z innymi śmierdzącymi czynnościami jak „pierdzenie czy rzyganie”, a nie z „powieściami Alberta Camus” czy „zmęczoną fizjonomią Humphreya Bogarta” i powołuje się na „dwieście z okładem lat” obecności palenia w kulturze.
Drogi czytelniku, czymże jest te dwieście lat kulturalnej historii palenia w porównaniu z kulturalną historią pierdzenia. Święty Augustyn w tak ważnym dla kultury chrześcijańskiej dziele „O państwie bożym” pisze (księga 14, rozdział 24) o ludziach obdarzonych taką władzą nad swymi jelitami, że mogą przeciągać pierdnięcie do woli, nadając mu dźwięk podobny śpiewowi.
Nie pisze o tym z potępieniem, przeciwnie: szerszym kontekstem rozdziału jest przekonanie, że gdyby człowiek pozostał niewinny i posłuszny w ogrodzie rajskim, zachowałby pełną kontrolę nad funkcjonowaniem swojego ciała.
Z aprobatą o wzdęciach pisał też Akwinata w Summa Theologiae. Odwołując się do (pseudo)medycznej teorii humorów wyjaśnia, dlaczego chrześcijaninowi w okresie postu wypada jeść żywność wzdymającą, a nie wypada jeść mięsa. Aczkolwiek trzeba spytać Hołownię, żeby wyjaśnił tę drogę argumentacji, bo ja nie nadążam.
Drogi czytelniku, przy całym ogromnym szacunku, jaki obaj żywimy do Alberta Camus: czy nie zawahałbyś się przed wymienianiem go jednym tchem z Chaucerem czy Rabelais? A przecież w „Opowieściach kanterberyjskich” Chaucera masz mnóstwo średniowiecznych „fart jokes”, jednym wielkim dowcipem o pierdzeniu jest na przykład „Opowieść młynarza”.
Czy mam zacytować odpowiednie fragmenty „Gargantui i Pantagruela” Rabelais? A może coś z Arystofanesa? Nie trzeba? Super. Tuszę, że kwestię dwóch tysiącleci historii kulturalnej pierdzenia mamy więc wyjaśnioną.
Co do tego, jaką rolę odgrywa rzyganie w polskiej kulturze, mogę sięgnąć po liczne sceny z najwybitniejszych dzieł polskiego kina. Też mam nadzieję, że to sobie możemy odpuścić. Ale jakby co, to oferuję jeszcze skatologiczne inskrypcje w Pompejach.
Co z tego wynika? Ano to, że osoba, która zapali w restauracji „Extra Smrodersa” psując apetyt niepalącym, a na prośbę o wyjście z tym na dwór lub do odpowiedniego pomieszczenia zareaguje tekstem o kulturalnej historii palenia i swojej osobistej wolności, będzie miała dokładnie taką samą rację, jak osoba, która sobie donośnie pierdnie. A potem powoła się na Rabelais, Arystofanesa, wolność i Św. Augustyna.
Drugim argumentem czytelnika jest to, że nałóg to choroba, a chorym należy okazać współczucie. W pełni zgadzam się z tym argumentem! Ale współczucia nałogowcowi nie okazujemy poprzez pomaganie mu w dalszym tkwieniu w nałogu, tylko poprzez nakłanianie go do leczenia.
Jeśli ktoś, tak jak w tekście Żakowskiego, ma już problem z wytrzymaniem bez papierosa w pociągu czy w samolocie, to to już rzeczywiście dawno przestało być przyjemnością, a jest chorobą. No ale na tę chorobę są lekarstwa: tabletki, plastry, gumy do żucia. A także aplikatory doodbytnicze, aczkolwiek sam Steve Colbert ma kłopoty z mówieniem na ten temat.
Mam kolegę, który przeszedł długą terapię leczenia uzależnienia od hazardu. Proszę go spytać, czy uważa, że najlepszym sposobem na pomaganie uzależnionym jest instalowanie wszędzie jednorękich bandytów.
Dwa argumenty wysunięte przez czytelnika są tak naprawdę sprzeczne. Albo możemy palenia bronić jako elementu kultury, ale wtedy to samo dotyczyć będzie innych, mniej cuchnących elementów kultury, jak choćby właśnie pierdzenie. Albo powiedzmy od razu, że to choroba: ale wtedy mówmy o leczeniu. A nie o potrzebie wagonów dla palących.
PS. Według Homo Homini, 53,4 procent społeczeństwa ocenia zakaz bardzo dobrze a 18,5 – raczej dobrze. Knajpy nie opustoszały. Palacze – wychodzą. Już widzę to Wasze „obywatelskie nieposłuszeństwo”, drodzy obrońcy prawa do zasmradzania.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz