Drogowe prognozy na 2011

Przeczytałem niesłychanie niemądry komentarz, którego autor narzekał na remont gierkówki prowadzony nie wiedzieć czemu w grudniu.
Autor wiedział czemu. Jego znajomy zajmował się kiedyś budową dróg i mu wyjaśnił, że chodzi o wykorzystanie budżetu. „W Tomaszowie też trzeba wykonać budżet, a z drugiej strony kto by przewidział, że w grudniu mróz ściśnie a ludzie będą wyjeżdżali na święta?” – sarka prawicowy publicysta.
Gdyby spytał tego znajomego to by wiedział, że nie chodzi o remont, tylko upgrade gierkówki między Mszczonowem a Piotrkowem do standardu drogi ekspresowej S8. Zaczęli we wrześniu, czas na budowę mają do 2012, więc następnej zimy publicystę znów czeka zaskoczenie.
Budowanie dróg zimą to w Polsce pewna nowość – jeszcze niedawno poza sezonem budowa zamierała. Teraz w różnych częściach Polski mimo śniegu jeżdżą buldożery, wywrotki zwożą kruszywo, a nawet gruchy leją beton do ocieplanych szalunków. Być może nowość tego zjawiska zmyliła prawicowego publicystę, przyzwyczajonego do tempa budowy dróg z czasów IV RP.
Zamiast się dalej czepiać, podzielę się z czytelnikami swoimi motoporadami na 2011. A więc jak powyżej: unikać warszawskiej odnogi gierkówki (problem nie dotyczy odcinka Piotrków-Częstochowa, bo zabrakło kasy na upgrade do A1).
Przy okazji jesiennych wrocławskich festiwali wyczaiłem objazd DK8, atrakcyjny dla mieszkańców zachodniej części aglomeracji warszawskiej: DK2 do A2, potem w Koninie myk w DK25 i nią przez różne pustkowia do S8 już koło Oleśnicy. Według Google Maps tak jest o kwadrans dłużej, ale oni nie uwzględniają przebudowy gierkówki.
Objazd będzie tym atrakcyjniejszy, że na początku stycznia mamy dostać pierwszy kawałek warszawskiej obwodnicy S8, który wywozić nas będzie na DK2 w węźle Mory.
Do czerwca ma być oddana cała autostradowa obwodnica Wrocławia. Jak już do niej dopełzniemy, potem aż do samej Lizbony mamy autostradę. Ciekawa opcja dla warszawiaków planujących w tym roku wakacje w kierunku francusko-hiszpańskim.
Na południe z Warszawy coraz atrakcyjniejsza robi się DK7, której kolejne kawałki zmieniają się w S7. Do końca maja ma dojść 17 km między Skarżyskiem a Kielcami.
Dopiero we wrześniu ma być oddana A1 między Toruniem a Grudziądzem. Szkoda, bo dla warszawiaków jadących nad polskie morze stanie się ciekawą alternatywą dla DK7 (z której do A1 dość szybko przedostaniemy się z Płońska przez DK10). Na pociechę w maju dostaniemy 15 km S7 Elbląg-Pasłęk.
Jakby Ślązakom jeszcze było za mało dobrze, na wakacje mają dostać pierwszy odcinek A1 na północ od A4. Węzeł Maciejów połączy A1 z tzw. „starą autostradą”, czyli odziedziczoną po Hitlerze DK88 do węzła Hindenburg-Borsigwerk. Na koniec roku zapowiadane jest wydłużenie A1 o kolejne 20 km na północ, do węzła Piekary Śląskie.
Jak ktoś mieszka w Bytomiu i często jeździ do Rybnika, powinien trzymać rękę na pulsie, bo w tym roku będą dla niego trzy różne optymalne trasy.
W tym roku ekspresowy ring zacznie oplatać Bielsko-Białą. Przed wakacjami mamy dostać niewielki odcinek Komorowice-Rosta (S1), po wakacjach nieco większy, Rosta-Mikuszowice (S69). Nadal chyba w stronę Żliny nie będzie się jednak opłacało jechać przez Zwardoń. To dopiero po odcinku Mikuszowice-Żywiec (koniec 2012).
Między sierpniem a listopadem pierwsze odcinki A4 razem z dwiema wypustkami S19 pojawią się na północ od Rzeszowa. Dla warszawskiego kierowcy nic z nich nie wynika, podobnie jak z S14 pod Łodzią, S11 pod Poznaniem, S3 pod Świnoujściem i S74 pod Kielcami, ale empatycznie cieszę się szczęściem mieszkańców tych miejscowości.
W ostatnim dniu roku 2011 warszawscy kierowcy mają dostać coś, do czego odcinają sobie centrymetry jak na falomierzu: połączenie Kulczykstrasse z niemiecką granicą. Nigdy więcej korka pod Świebodzinem, tę nieszczęsną miejscowość z jej nieszczęsną atrakcją turystyczną będziemy wreszcie mogli ominąć z bezpiecznego dystansu.
Jeśli ten termin będzie dotrzymany, to maniak infrastruktury powinien w sylwestrowych planach uwzględnić szampana w Berlinie. Albo od razu w Szampanii, przecież z Berlina to już rzut kapelusikiem tyrolskim.
W zależności od poślizgów z terminami, czeka nas w tym roku sto parędziesiąt lub dwieście parędziesiąt km fajnych nowych autostrad i ekspresówek. Szerokiej drogi!

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz