Polaczek kontra Grabarczyk

Przepraszam, że znowu o autostradach, ale temat zrobił się nagle bardzo aktualny. Wszystkich, którzy chcą sobie wyrobić samodzielną opinię, zapraszam do obejrzenia dwóch grafik sporządzanych przez uczestników forum infrastuktury.
Mam do nich zaufanie, bo jak to kiedyś pisałem, jeśli w ogóle w coś wierzę, to tylko w peer review. Na tym forum wypowiadają się ludzie zainteresowani tematem, którzy nawzajem korygują ewentualne błędy.
Drogownictwo to ryzykowny temat nie tylko dla laika, łatwo pomylić ZRID z PnB albo zakończenie robót z odbiorem inwestycji, więc cenię sobie to forum, bo tam taki błąd zawsze szybko zostaje wykryty i skorygowany. Mam do tych mapek więcej zaufania niż do wszelkich infografik z mediów komercyjnych bo chyba nie widziałem jeszcze takiej, na której sam bym nie zauważył jakiegoś błędu.
Pierwszy link prowadzi do animowanego gifu złożonego z mapek podsumowujących stan na grudzień 2007, 2008, 2009 i 2010 – dobra ilustracja wkładu rządów PO. Konwencja kolorystyczna jest taka: linia niebieska – DŚU (pierwsza faza papierkologii), linia żółta – przetarg w toku, linia czerwona – budowa w toku, linia zielona – droga przejezdna.
Dopóki nie ma DŚU, wszystkie plany są tylko kreskami na mapie. Nic z nich nie wynika: nie można zacząć nawet prac przygotowawczych. W 3RP jeszcze nigdy nie zdarzyło się tak, żeby jeden rząd przeprowadził budowę drogi od DŚU do ukończenia inwestycji, to się zdarzy po raz pierwszy w przyszłym roku (prawdopodobnie na S7 pod Skarżyskiem).
Jak ktoś chce mieć kawę na ławę, zapraszam na mapkę pokazującą chwilę końca rządów PiS. Gdy na nią spojrzę, to czuję, że zagłosowałbym na hrabiego Drakulę, bo powrót Kaczyńskiego do władzy nadal wydawałby mi się większym złem.
PiS unikał doprowadzania dróg do DŚU, bo rządzący mają z tego tylko niekorzyść. Lokalna ludność zawsze będzie niezadowolona, bo albo za blisko albo za daleko. Media to zignorują, a wstęgę i tak za parę lat przetnie następca.
Dlatego PiS zostawił następcom straszne białe plamy. Oddali ster rządów gdy nie było ciągle DŚU na A4 na wschód od Szarowa, na A1 między Piotrkowem a Toruniem, na S8 między Łodzią a Oleśnicą, na żadnej z warszawskich wylotówek, za którymi PiS teraz leje krokodyle łzy.
PiS przejął za to doprowadzone do zaawansowanej papierkologii koncesyjne odcinki A1 i A2. Gdyby w 2006 roku władzę objęli ludzie odpowiedzialni, te drogi już byłyby zbudowane – po ówczesnych, niższych cenach. Minister Polaczek próbował odebrać koncesję i przegrał proces – pieniądze zamiast na budowę dróg poszły na prawników.
Dziś rząd krytykowany jest za to, że odwołuje przetargi z braku środków. Czy lepiej było za Polaczka, gdy przetargów w ogóle nie rozpisywano z braku DŚU?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz