THINE PASTRY IS VNTRVE (NP 126)

Leniwie przymierzam się do eseju o literackich wartościach gier komputerowych – na razie jestem w najprzyjemniejszej fazie pracy dziennikarskiej, czyli jeszcze nic nie piszę, tylko układam sobie w głowie tezy, żebym miał coś do napisania jak już zacznę pisać.
Piosenka „Still Alive” z „Portalu” trochę znów podbiła poprzeczkę twórcom gier – proszę spojrzeć, ile tu pięter znaczeniowych. UWAGA: w analizie tekstu pojawią się megaspojlery (EDIT: w dyskusji pod kreską także do dwójki!).
Gracz zmaga się w tej grze ze sztuczną inteligencją o imieniu GLaDOS i głosie śpiewaczki operowej Ellen McLain. GLaDOS oszalała na punkcie zmuszania ludzi do testów logicznych, które kiedyś służyły jakimś potwornym zimnowojennym projektom badawczym prowadzonych przez firmę Aperture Science.
GLaDOS w pewnym momencie uznała, że firma przeszkadza jej w pracy i zabiła wszystkich jej pracowników. Nadal jednak ma tłumy królików doświadczalnych przechowywanych w komorach stasis – nie bardzo wiadomo, jakimi metodami Aperture Science ich pozyskiwała, można przypuszczać, że to niechciane dzieci, których matki zamiast dokonać aborcji, oddawały je w przypadkowe ręce.
To przypuszczenie wymagałoby jednak uwierzenia GLaDOS na słowo, a cała gra zbudowana jest na stopniowym odkrywaniu tego, że kłamie. Nawet niegrający mogli się już w różnych zakątkach internetu zetknąć z hasłem „THE CAKE IS A LIE” – to dla grających w gry cytat równie piękny, jak „był tylko jeden kruczek… paragraf 22” dla czytających książki.
GLaDOS to wielopoziomowa metafora. Można w niej widzieć zarówno metaforę judeochrześcijańskiego Boga, który tak jak GLaDOS podrzuca nam różne zagadki i pułapki, zachowuje się jak socjopatyczny skurczybyk i domaga się w zamian miłości – ale można widzieć też po prostu metaforę obcowania z grą czy innym przejawem sztuki narracyjnej.
Developer gry, pisarz czy reżyser nie może się litować nad bohaterem czy odbiorcą. Co będzie, jeśli GLaDOS zlituje się nad bohaterką i da jej ten cholerny tort, zamiast poddawać kolejnym torturom? W najlepszym wypadku, obejrzymy nudny filmik i pójdziemy się pieklić w internecie, że twórcy skopali dobrze się zapowiadającą grę.
Bo na najniższym poziomie metafor, „Portal” to gra o grze, o psychice gracza i jego relacji z projektantem gry. Który jak judeochrześcijański Bóg, podrzuca zagadki i pułapki,  zachowuje się jak socjopatyczny skurczybyk i jeszcze domaga się w zamian 20 euro i pozytywnej recenzji na forum.
Wszystkie te poziomy udało się pomieścić w kończącej grę piosence Jonathana Coultona „Still Alive”. W grze śpiewa ją sama GLaDOS (czyli de facto Ellen McLain). Z iTunesów można ściągnąć wersję z gry, wersję z gry ale w pierwotnej wersji śpiewanej przez Coultona i wersję z koncertu Coultona, podobną do tej, którą zapodałem powyżej z jutubki.
Podmiot liryczny chwilami wypowiada się jako szczera GLaDOS („When I look out there, it makes me GLaD I’m not you”), chwilami jako GLaDOS kłamliwa i manipulancka („this cake is great, it’s so delicious and moist”), chwilami jako projektanci gry („and we’re out of beta, we’re releasing on time”), chwilami nawet jako sam Coulton robiący nerdowskie aluzje („Maybe Black Mesa? THAT WAS A JOKE. HAHA. FAT CHANCE”).
Zakończenie w piękny sposób łączy co najmniej trzy interpretacje. Gdy GLaDOS śpiewa „While you’re dying I’ll be still alive / and when you’re dead I’ll be still alive”) to pasuje zarówno do socjopatycznego judeochrześcijańskiego Boga, jak i do GLaDOS w świecie gry, jak i do realistycznego odczytania „non omnis moriar 2.0”: kiedy nas już tu nie będzie, ktoś będzie jeszcze grać w „Portal”.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz