Upadek prasy tabloidowej

Zamknięcie „News of the World” to dla mnie porażka jako dla blogera – to prawdopodobnie najważniejsze medialne wydarzenie w tym roku, a ja nie potrafię wyprodukować komentarza bardziej wyrafinowanego od „o rety!”. Piszę więc bardzo nudną blogonotkę w poczuciu odpowiedzialności: bo kogo interesuje ten blog, powinien się zainteresować tą aferą.
Sprawa ma implikacje popkulturowe – widzę teraz na przykład w innym świetle film „Londyński bulwar”. Przedstawiał on paparazzich po prostu jako bandziorów. Miałem romantyczne wyobrażenie tego zawodu z filmu Felliniego, z którego to słowo weszło do międzynarodowego obiegu, no ale afera podsłuchowa pokazuje, że to naprawdę bandyci. Przynajmniej w UK.
Skutki polityczne też nas mogą dosięgnąć. To prawdopodobnie koniec kariery Andy Coulsona, który był Bielanem i Kamińskim Davida Camerona. Jeśli Coulson wyląduje za kratkami i zacznie sypać, to może być także koniec Camerona, a ze względu na bliskie związki Camerona z naszymi, chłe chłe chłe, konserwatystami z PiS, sznur przewracających się kostek domina może w jakiejś postaci dolecieć nawet do nas.
Już zresztą mamy pierwszy przyczynek do tematu „News of the World” a sprawa Polska: David Montgomery, którego w poprzedniej notce ogólnie charakteryzowałem jako weterana brytyjskich tabloidów, był naczelnym tej gazety w latach 80. To stamtąd wyszedł budować domek z kart, który nazwał „Mecom”.
Zanim drodzy blogokomentatorzy połączą się ze mną w chóralnym „o rety!”, streszczenie afery w konwencji „sześć sezonów ujętych w krótkie <<previously on Lost>>”.
8 sierpnia 2006 policja aresztowała dziennikarza Clive Goodmana, który w „News of the World” zajmował się pisaniem o rodzinie królewskiej, wraz ze współpracownikiem, którego tożsamość ujawniono nieco później: to Glenn Mulcaire, który swój zawód opisuje jako „prywatny detektyw”, ale tak naprawdę po prostu robi brudną robotę na zlecenie.
Mulcaire dla Goodmana włamywał się do poczty głosowej członków rodziny królewskiej, żeby Goodman miał czym zabłysnąć na porannym kolegium. Rodziny królewskiej jak wiadomo, nikt nie lubi, więc choć zarzuty były dość poważne, żeby prokuratura klepnęła areszt dla obu panów, dopiero w styczniu 2007 z gazety odszedł jej redaktor naczelny Andy Coulson.
Czy mógł nie wiedzieć, skąd Goodman bierze swoje rewelacje? Bardzo trudno mi w to uwierzyć. Uwierzył w to jednak obecny premier Wielkiej Brytanii David Cameron, który przygarnął Coulsona do swojego sztabu – by ten radził mu, jak się pokazywać w mediach i w konsekwencji wygrać wybory w maju 2010. W nagrodę Coulson został medialnym carem nowego gabinetu.
Tymczasem wokół sprawy od dawna węszy „Guardian”, gazeta, z którą łączy mnie przekonanie, że tabloidy to coś więcej niż tylko beztroskie konfabulowanie o wielorybie Lolku okraszone debilowatą niby-publicystyką – to gangrena niszcząca debatę publiczną. „Guardian” gromadzi dowody na to, że afera nie ograniczała się do Goodmana i tekstów o rodzinie królewskiej.
Okazuje się, że podsłuchiwani byli w ogóle wszyscy, którymi interesują się tabloidy: sportowcy, aktorzy, jurorzy głupkowatych teleturniejów. Ale także – i to okazało się gwoździem do trumny tabloidu – ofiary przestępstw i rodziny zabitych w Iraku.
Poszkodowani zaczęli wnosić pozwy. Wydawca tabloidu, medialny koncern Murdocha, proponował im od razu jednorazową gotówkę w zamian za pozasądową ugodę – co jest de facto przyznaniem się do winy. Sprawy jednak nie udało się uciszyć, miały miejsce kolejne aresztowania wśród dziennikarzy „News of the World”.
4 lipca gruchnął skandal, który przesłonił poprzednie. Okazało się, że szukając sensacji o sprawie zamordowania 13-letniej uczennicy w 2002 roku, tabloid podsłuchiwał jej pocztę głosową i kasował z niej wiadomości, żeby skrzynka się nie przepełniła. To dawało fałszywą nadzieję rodzinie ofiary i zakłócało policyjne dochodzenie.
Wywołało to zjawisko niesłychanie rzadkie na rynku medialnym, jakim jest błyskawiczny bojkot. Zaczęli się wycofywać reklamodawcy, a sieci detaliczne ogłosiły, że nie chcą więcej tego świństwa na swoich półkach. 6 lipca śledztwo w sprawie wyczynów swoich fumfli niechętnie ogłosił premier Cameron.
Ogłaszając zamknięcie „News of the World” Murdoch tak naprawdę nie miał innego wyjścia, bojkot i tak groził mu stratami. To była ostatnia szansa na wyjście z twarzą.
Czy co tam się ma zamiast niej w tabloidowym biznesie.

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz