Hipoteza zerowa

Zniknięcie namiotu Solidarnych 2010 z Krakowskiego Przedmieścia podsumowuje wynik wyborów. Mieli nadzieję, że jak tak wyjdą i postraszą sztucznym helem i bombą termobaryczną, wypłaczą rzekę o prześladowanych kibolach niewinnych niczym lelije, odgrzeją spleśniałego kotleta w sosie mesjanistyczno-martyrologicznym, to porwą za sobą Miljony.
I porwali. Swojej starej. Wiadomo co.
U zarania IV RP toczyłem liczne spory ze swoimi znajomymi, którzy uważali, że wybór braci Kaczyńskich przez Suwerena o czymś świadczy, że to koniecznie trzeba Zrozumieć, Przebadać i Ogarnąć Empatią. Odpowiadałem, że – jak to w socjologii – najpierw trzeba sprawdzić hipotezę zerową: „w ogóle nie ma czego badać”.
W takiej hipotezie zerowej IV RP jawiła się jako chwilowa anomalia, przejściowy efekt zatrucia kadzidłem po papieskiej żałobie. Wybój na świetlanej drodze ku modernizacji, laicyzacji i autostradyzacji. Minor glitch, nothing to see here, move along.
PiS swoją tożsamość konsekwentnie buduje na recyklingu postromantycznego mesjanizmu. Polska winkelridem narodów, na tygrysy mają visy, zabory, okupacja, te klimaty. Dlatego jak rządzili Warszawą, potrafili zbudować muzeum powstania, ale mostów czy obwodnicy – już nie.
Z tym programem PiS przegrał wybory samorządowe 2006, wybory parlamentarne 2007, wybory do europarlamentu 2009, wybory prezydenckie 2010, wybory samorządowe 2010 i teraz wybory parlamentarne 2011. Tak trzymać i nie popuszczać, panie prezesie.
Powiedziałbym, że ta nieustająca seria porażek co najmniej koroboruje hipotezę zerową. Oczywiście, ludzie z wykształceniem podstawowym popierają PiS (47%), także mieszkańcy wsi (36%). Ale ostatnie lata to pogoń za tym, żeby mieć chociaż licencjat, jeśli nie więcej (w tej grupie – 48% poparło PO), oraz żeby przeprowadzić się do dużego miasta (52% PO).
I tak już zostanie, bo PiS nie może niczego zaproponować wykształconym mieszkańcom wielkich miast bez utraty swojego wymierającego elektoratu, mieszkańców wsi z wykształceniem podstawowym.
Myślę, że nawet w PiS są tęgie głowy, które już zauważyły, że do zliczenia porażek nie wystarczają palce jednej dłoni. Będą chcieli coś zmienić, a w partii wodzowskiej trudno coś zmienić bez rozłamów. Może wyłoni się z tego zupełnie nowa partia? Proponuję nazwę „Ruch V Rzeczpospolitej”.
Przyszłość wszystkich partii wydaje się jednak niepewna (z wyjątkiem PSL – które znalazło swoją złotą formułę i nie ma powodu, by ją zmieniać). Tak jak niegdysiejsza Partia Przyjaciół Piwa od razu po wyborach rozpadła się na tzw. „duże piwo” i „małe piwo”, tak samo spodziewam się rozpadu Ruchu Poparcia Palikota co najmniej na Ruch, Poparcie i Palikota.
Liczę na to, że z rozpadu Ruchu Palikota i przetasowań SLD wyłoni się Sensowna Lewica, na którą zagłosuję w następnych wyborach. Gdyby nie Naczas i Napieralski, taka lewica mogłaby teraz zgarnąć 20% głosów, co dawałoby jej status drużyny z pierwszej ligi.
Porażka Naczasa i Napieralskiego cieszy mnie z tego samego powodu, dla którego cieszy mnie zagłada PJN. Propisowskie media w okresie IV RP podlansowały samozwańczych ekspertów od polityki, Mistewicza i Migalskiego – głównie dlatego, że ich bełkotliwe teoryjki zdawały się tłumaczyć, skąd ta IV RP się w ogóle wzięła.
Migalski sam sobie uwierzył, próbował rozkręcić partię polityczną zgodnie ze swoją recepturą. Ogłosił siebie „fruwającym ornitologiem” i pofruuuuuunął. Ruchem jednostajnie przyśpieszonym.
Proszę zwrócić uwagę, jak w porównaniu z twitterowo-youtubowymi ekscesami Migalskiego czy Napieralskiego, siermiężna i oldskulowa była kampania Platformy. Jeżdżenie po Polsce i tłumaczenie, dlaczego jest ciężko + straszenie konkurencją. Banał. Hipsterzy hipstowali, że to zbyt nudne.
Ale jednak to było właśnie skuteczne. Trudno nie „straszyć Kaczyńskim”, gdy ten wyskakuje z tekstem „z jakiej pan jest redakcji, polskiej czy niemieckiej”, gdy otacza się stadionowymi bandziorami, gdy wreszcie nie dystansuje się od paranoi o smoleńskim zamachu.
Za sprawą kalendarza długo nie będzie żadnych wyborów – dopiero w 2014-2015 spadnie na nas klaster samorządo-euro-prezydento-parlamentarny. To jest dobry moment na kontrowersyjne decyzje, jak podniesienie podatków najbogatszym.
Platformo, ty te wybory 2014-2015 i tak przegrasz, no bo to nawet już by nie wypadało, rządzić trzecią kadencję. Tusku, nic nie musisz, a dużo możesz. Więc?

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz