Twórca Faktoidu przerywa milczenie !!!

Jak wiedzą o tym blogobywalcy, do mediów portalowych odnoszę się bez entuzjazmu – mówiąc bardzo łagodnie. Oryginalne jakościowe materiały pojawiają się w nich głównie dzięki umowom pozwalającym im pobierać kontent (lub chociaż autorów) z mediów tradycyjnych – to, co produkują własnymi siłami, jest przeważnie poniżej krytyki.
Faktoida” obserwuję jednak z sympatią. To jest w tej chwili moje ulubione źródło satyry na absurdy życia codziennego. Klasyczną satyrę i kabaret trochę za bardzo zeżarła konieczność opowiedzenia się „czy jesteś za Smoleńskiem”. „Faktoid” tymczasem znalazł formułę bycia jednocześnie przeciw wszystkim (bo z wszystkich robi jaja) i za wszystkimi (bo robi je ciepło i z gracją).
„Faktoid” kpi z mniej więcej tego samego, co Wojewódzki w rubryce „Mea pulpa” – ale ileż więcej ma klasy. Dla wroga portalozy jest ciekawym kontrprzykładem, bo „Faktoid” to twór czysto portalowy.
Można sobie oczywiście wyobrazić jego druk w jakimś ilustrowanym tygodniku, ale to byłoby chyba równie bezensowne, jak „rickrolling w realu”. Pewne rzeczy mają sens tylko w internecie (a inne tylko na papierze, a jeszcze inne tylko w radiu, itd.).
Od dłuższego czasu zastanawiam się, kto to właściwie robi – a w koncu postanowiłem to wyjaśnić od początku do konca. Zapraszam do wywiadu, dzięki któremu sam się dowiedziałem, kim jest mój ulubiony satyryk!

 

Ekskursje w Dyskursie: Jestem fanem Faktoidu i od paru miesięcy zastanawiam się, kim jest jego twórca. Zaspokoisz moją ciekawość?
Filip Połoska: Mam 24 lata, odkąd pamiętam fascynują mnie nowe media, prawdopodobnie dlatego, że rozwijały się razem ze mną. Pamiętam jak miałem 13 lat i pierwszy komputer a z nim kartkę A4 z kilkunastoma „ciekawymi adresami” stron www. Gdy byłem na pierwszym roku studiów, nie było jeszcze YouTube ani Facebooka…
Na czwartym roku wziąłem udział w konkursie deseru.pl na okładkę tabloidu. Zrobiłem pracę „Poszedł do sklepu i zapomniał masła”. Niestety nie wygrałem – zająłem drugie miejsce, ale moja praca stała się bardzo popularna na różnych portalach. Gdy rok później zobaczyłem, że deser organizuje druga edycję konkursu postanowiłem, że tym razem muszę wygrać. Wysłałem maksymalną dopuszczalną ilość prac (3) i udało się. Po wygranej dostałem propozycję współpracy i stąd „Faktoid”. Jestem autorem tekstów oraz grafiki. Do dzisiaj powstało ok 70 numerów (wraz z numerami specjalnymi), w ciągu roku na Facebooku udało się zdobyć grupę 17.000 aktywnych fanów.

EwD: Skąd bierzesz pomysły?
FP: Oczywiście z tabloidów. Jestem w pewnym sensie ich fanem i doceniam to co robią ich redaktorzy. Po prostu produkt, na który jest popyt. Grunt, to rozumieć konwencję i nie wierzyć w każde słowo w prasie brukowej.
Z konieczności zaglądam również na serwisy plotkarskie, których nie znoszę – jestem dumny ze swojej ignorancji jeżeli chodzi o polskie i zagraniczne gwiazdeczki.
Ale głównym źródłem inspiracji dla mnie jest… cały internet. Spędzam w sieci po kilkanaście godzin dziennie. Zawsze czytam komentarze internautów. Pomiędzy setkami śmieci można znaleźć prawdziwe, przesycone sarkazmem perełki. Często więc inspiruję się tym komentarzami, viralami i popularnymi śmiesznymi obrazkami. Czytelnicy Faktoidu to społeczność internetowa, więc staram się w każdym numerze poukrywać różne smaczki, które odczytać umieją tylko koneserzy.

EwD: Świetnie parodiujesz język stabloidyzowanych mediów – ale nie masz wrażenia, że w portalu to trochę autoparodia?
FP: Szczerze mówiąc, nigdy się nie zwróciłem na to uwagi. Faktoid jest parodią sposobu przekazywania informacji i ogólnie mediów. Często faktycznie śmiejemy się z celebrytów inspirując się sposobem, w jaki formułowane są newsy na portalach plotkarskich. Autoironia świadczy o dystansie do siebie i jest pozytywną cechą. Nigdy nie odniosłem wrażenia, że jest to parodiowania portalu, którego jestem częścią…

Obserwuj RSS dla wpisu.

Zostaw komentarz